herosi

  • Yippee-ki-yay, motherfucker!

    Cała ta draka zaczęła się w windzie… Nie, chyba wcześniej, w restauracji. Zresztą, teraz to już nieważne, uwięziony niczym frajer w tej klatce Faradaya czuł się jak zamknięty w jakiejś cholernej pętli czasu (Looper, 2012), i dusił się. Jednak, jak zwykle, wystarczyła mu jedna króciutka chwila nieuwagi, lekkie rozluźnienie i luka w źle zawiązanym worku.…

    Read more →

  • Wieźmin

    Wieźmin

    Część, być może, pierwsza. Później mówiono, że człowiek ten przybył od północy, od Garbarskiej. Ulicą jechał niespiesznie, wymijając piargi od tygodni niewywiezionych śmieci, a tak dziurawą, że chyba pamiętającą brukowanie przed koronacją Jadwigi, i tak szybciej nie dałby rady. Było ciepło, a człowiek ten miał na sobie biały T-shirt. Zwracał uwagę. W swoim zmęczonym długą…

    Read more →