-

#szosopasta na 303 słowa, 2 minuty czasu czytania. To było zwykłe miejsce. Nie jakieś wielopoziomowe skrzyżowanie hiperszybkich tras, gdzie musisz być okrzepniętym w bojach weteranem, obdarzonym sprytem półślepego pucybuta ze slumsów Kalkuty, opanowanym jak dowódca podwodnego okrętu atomowego, z refleksem pilota myśliwca bojowego — bo inaczej giniesz, zmieciony podmuchem zdarzeń. Zwykłe, ulokowane podrzędnie skrzyżowanie, gdzieś na peryferiach zwykłego miasta klasy D. Miasta, gdzie punkt widzenia kodeksu drogowego zależy od punktu siedzenia. Dla kierowców to zasady, dla taksówkarzy — wskazówki, a dla rowerzystów — drobna niedogodność. Dlatego właśnie, z powodu przejścia dla pieszych, „zasady” oraz sygnalizacji, gdy zapaliło się czerwone, grzecznie…
