-

Samotne wędrowanie po górach w czasach przedinstagramowych było mistycznym przeżyciem. Człowiek był młody, oczytany Mayem i Tomkiem w krainach, a wyobraźnia buzowała w nim niczym radioaktywny izotop. Idzie się, a co gałąź, to Indianin, za każdym węgłem czai się wróg, chociaż wiesz, żeś tu sam… bo nie ma jeszcze mediów społecznościowych, więc i idiotów, u których dopamina się dopomina, tu ni ma. Jeszcze nie wiedzą o wbieganiu bez koszulek na szczyty, chodzeniu w kozaczkach po lodzie i pozowaniu do zdjęć na środku jeziora w stylu: „Zróbmy to szybko, póki do nas nie dotarło, jakie to głupie”.I za coś się przecież…
