#fantazajaMi
-
To był zimny, ponury, zadymiony poranek -jak to w maju- gdy ktoś szarpnięciem, delikatnie lecz zdecydowanie, z mocą łamania drzew i wyłamywania stawów poprosił go o uwagę. Z niechęcią, ociągając się, opierając, ile mógł, czepiając resztek snu, rozwarł powieki… i uległ: -Ej, co jest? To moja ręka i chciałbym, aby taką pozostała!-Bileciki do kontroli! –…
