• Yippee-ki-yay, motherfucker!

    Cała ta draka zaczęła się w windzie… Nie, chyba wcześniej, w restauracji. Zresztą, teraz to już nieważne, uwięziony niczym frajer w tej klatce Faradaya czuł się jak zamknięty w jakiejś cholernej pętli czasu (Looper, 2012), i dusił się. Jednak, jak zwykle, wystarczyła mu jedna króciutka chwila nieuwagi, lekkie rozluźnienie i luka w źle zawiązanym worku. – Ma ktoś ogień? – rzucił luźno – a kiedy zaczęli się śmiać z tego głupiego przecież dowcipu, w końcu ma worek na głowie, pierwszemu pociągnął z czoła.Czoło ma najtwardsze kości (Red, 2010), pociągnięty gość nawet nie poczuł, kiedy odpłynął, jeśli na zawsze, to na…

    Read more →