-

To już nie jest ten klimat co kiedyś. Żółte od sodowych lamp dymy nie snują się, skrywając gdzieś tam Kubę R. z jego podręcznym zestawem noży. Po brukowanych uliczkach już nie toczą się czarne powozy z woźnicami w cylindrach i długich płaszczach z powiewnymi capes attached to greatcoats. Smród rzeki też gdzieś zniknął.I mimo Brexitu iście tu europejsko. Czysto, schludnie, ludnie. Gdzieś tam, w dół od rzeki, siedziałem w nowoczesnym, w staromodnym stylu urządzonym wnętrzu, w którym onegdaj werbowano do Królewskiej Marynarki. Boazerie, ściemniałe od mrocznych historii i tytoni wszystkich stron świata, teraz łapczywie pochłaniały tylko światło. Siedziałem w półmroku i słuchałem,…
