• Wieźmin

    Wieźmin

    Część, być może, pierwsza. Później mówiono, że człowiek ten przybył od północy, od Garbarskiej. Ulicą jechał niespiesznie, wymijając piargi od tygodni niewywiezionych śmieci, a tak dziurawą, że chyba pamiętającą brukowanie przed koronacją Jadwigi, i tak szybciej nie dałby rady. Było ciepło, a człowiek ten miał na sobie biały T-shirt. Zwracał uwagę. W swoim zmęczonym długą służbą, ale pod poprzecieranymi naklejkami i spłowiałymi plastikami wiernym i niezawodnym Ducatem wyglądał groźnie, łypiąc przez okno wzrokiem czujnym i bystrym. Widać, doświadczenie miał duże. Paczkomat nie pierwszej już był świeżości. Dawno nieserwisowany, wszystkich dziwił swoją ciągłą nieustępliwą chęcią życia. Częściowo sponiewierany, wyglądał jak adwentowy…

    Read more →