druk
-

[532 słowa, 3 minuty czasu czytania] Był prawie wieczór, popołudniowe słońce, jak ja zmęczone wędrówką przez świat, chyliło się ku zachodowi.Mknąłem, próbując je dogonić. W koło lasy, tereny niezabudowane, a szosa ruchliwa, krajowa. Teraz to ja szofer, jestem gość, ciężką pracą zasłużyłem na ten społeczny awans, ale wcześniej, przed tym na piedestał wyniesieniem, dużo się…
