PizzoDowozicielator

[1016 słów, 5 minut czasu czytania]

Pizza nie jest tylko kawałkiem podpieczonego ciasta z dodatkami „jak kto lubi”.
Pizza jest ostatnią deską ratunku, dla ludzkości.

 
Dla towarzyskich (i bliskich) spotkań kawałków białka, w czasach wszechobecnych krzemowych callów na odległość.
Dla ludzi głodnych, gdy przychodzisz do domu, i okazuje się, że jedyna osoba co umiała włączyć kuchenkę jest nieobecna.
Dla ludzi chłodnych, kiedy w domu zimno, a ten co umiał podgrzać jest… gdzie indziej.
Dla ludzi samotnych, dla których jedynym sposobem żeby się odezwać do człowieka w ludzkim języku to podziękować Dowozicielatorowi.
 
Pizza ratuje życie, ocala rzyci, pomaga całym narodom przejść przez czas niepewny i burzliwi, bo demokracja właśnie się kończy.
Pizza nie jest jak mleko, nie musi mieć najszybszego transportu… Jest czymś więcej! Dlatego pizza ma najnajszybszy transport, przed jej Dowozicielatorem wszystkie drzwi stoją otworem, ma Kod Uniwersalny otwierający wszystkie bramy, a Dowozicielator… „Dowozicielator” to osoba Kultowa, poważana społecznie, a kiedy jedzie, kiedy Zapierdala swoim oprawionym w światła niczym wybuch supernowej Dowozicielowozem inni posłusznie usuwają mu się z drogi.
Obdarzany charyzmą, szacunkiem i sutymi napiwkami, świadom swej misji, skupiony lecz skromny. Opędzając się od fanów i fanek paraduje w futrach i złotych łańcuchach, ale tylko po pracy. „Złoty a skromny”.
 
Gdyby to był powiedzmy… jakiś 2034 rok, a akcja działaby się w burbklawie (autonomiczne i niezależne przedmieście) rozczłonkowanych na miasta-państwa, poprzecinanych przez Subkontynentalne RówneSzosy S.A i Międzykontynentalne ProstePasy z.o.o, z zegarmistrzowską precyzją, na równe kwartały Niezjednoczonych Stanach Ameryki, Dowozicielator swoim wzmocnionym tytanem z dodatkiem polimerów ultraszybkim Muscle Carze przybyłby – Na Czas.
„Na Czas” to 30 minut i ani sekundy później.
 
To bardzo ważne, bo niegdyś prężna gospodarka USA w roku 34 należy do najgorszych na świecie. Państwo upadło na pysk, a dowóz pizzy, obok muzyki hip-hop, filmów porno klasy D i kodowania stał się jedną z głównych gałęzi przemysłu.
I zarządzania.
 
Pizza i jej dowóz stały się problemem naukowym.
Problemem, który zbadano, kreśląc wykresy częstotliwości występowania kłótni na schodach i poświęcanego im czasu (podłączając pierwszych Dowozicielatorów do aparatury pomiarowej, która nagrywała, a potem analizowała postawę i taktykę debatujących stron: histogramy napięcia wokalnego, specyficzne struktury gramatyczne stosowane przez przeciętnego, białego, średnio zarabiającego mieszkańca burbklawy, który, wbrew wszelkiej logice, dochodził do wniosku, że odbierając pizzę, ma ostatnią szansę, by stanąć jak Savonarola i zgromić wszystko, co zgniłe i zdegenerowane w otaczającej go rzeczywistości).
 
Wnioski płynące z badań były przerażające: przeciętny mieszkaniec burbklawy byłby gotów zrobić wszystko, ale to wszystko, by dostać pizzę za darmo. Gotów kłamać, wmawiać sobie, że nie zna się na zegarku, ba, gotów przyśpieszyć czas, byle tylko dostał mu się darmowy produkt.
Przeciętny mieszkaniec burbklawy uważał, że darmowa pizza należy mu się tak samo jak prawo do życia, wolności i realizacji własnych, jebanych dążeń.
 
Tak, dowóz pizzy stał się jednym z czterech fundamentów gospodarki, a ludzie przez cztery lata studiują w CosaNostra Pizza University, żeby się tego nauczyć.
Kiedy zgłaszają się na egzaminy wstępne, nie potrafiąc sklecić zdania po angielsku, waląc z Abchazji, Ruandy, Guanajuato i południa Jersey, a po czterech latach wiedzą więcej o pizzy niż Beduin o piachu.
 
Tę selekcję przechodzą tylko najlepsi, najwytrwalsi, najtwardsi, dlatego kiedy nasz Dowozicielator przybywa przed upływem umownych i zagwarantowanych w konstytucjach niezrzeszonych państw-miast 30 minut, w stylu Ninija wyskakuje z komfortowego, klimatyzowanego wnętrza i z głębokim ukłonem zza którego wystają dobrze widoczne dwa samurajskie miecze (mówiące same za siebie), przekazuje swój cenny Towar w ręce Zamawiającego.
 
Dlaczego Dowozicielator jest aż tak dobrze wyposażony?
Po co, poza ekstremalnie elastycznym kombinezonem tak czarnym, że pochłania światło, pojazdem który prawom fizyki się nie kłania, posiada też trzydziestukilku calowe ostrza z najlepszej Okinawskiej stali?
Bo ludzie polegają na nim. Bo stanowi model do naśladowania.
Należy do Elity, a tu jest Ameryka!
Ludzie robią, co im się, kurwa, żywnie podoba i mają do tego prawo.
No… i mają broń, i nikt im, kurna, ani nie może mówić ani przeszkodzić, w tym co „chcom lub majom se robić”!
 
Pośród uzbrojonych po zęby Twardych Lokalersów, wolnych obywateli burbklaw pistolet nie robi już wrażenia, a samurajskie miecze…
Cóż, mówią same za siebie.
Dowozicielator – szkolony w CosaNostra Uniwesriti na 4 letnich opłacanych przez Mafię intensywnych studiach, zapatrzony w sprzęt produkcji w kooperacji z VOSTOK i HUAWEJ – ma w kontrakcie, że pizza ma być dostarczona w 30 minut.
Nie w 31, 35 czy czydzieści czy! Może być w 21.
 
Maksymalnie 30 minut, a jeśli nie, to odbiorca/nabywca zwany dalej Właścicielem Twoich Organów, po przepisowych, gwaratnownych prawem 30 minutach przejmuje Pizzę na własność, a w imieniu Dowozicielatora który nie wywiązał się z umowy, na miejsce, helikopterem, przybywa Ojciec Chrzestny Capo di tutti capi z przeprosinami, walizką kasy (+ pizza gratis) oraz biletami na wołoski balet.
Co dzieje się ze spóźnionym Dowozicielatorem?
Nie wiadomo, nikt go później nie widział.
 
Dość już o upadłej Ameryce, wracamy Tu, do Demokracji w Zagrożeniu, Kraju Zniewolonych Mediów i Prezdęta Wszyskich Polaków, na mecz, który ma się zacząć o 20:45. Tak na zapas, bo już głodny jestem jak wilk, zamówię pizze o ósmej.
Tak, tak będzie w sam raz, „na czas, na pewno”.
Ech, każdy się zgodzi, gdy człowieka lekko przygłodzi, nie ma nic lepszego jak dobra, ciepła, świeża, chrupiąca pizza dostarczona ekspresem z opalnego węglem pieca prosto na stół, o tam, w okolice tych zimnych, zmrożonych do zera absolutnego piw – poproszę.
 
Jest ósma, jest zamówione, jest spokój, zostaje jedynie oczekiwanie.
„Twoje zamówienie zostało przyjęte, oczekuj dostawy za pół godziny i pozdrowienia dla rodziny!”
Tak, teraz rubaszne rozmowy, radosne śmiechy i zacieranie „rączek”.
Czy zna ktoś lepsze zagospodarowanie czasoprzestrzeni niż Liga Mistrzów w towarzystwie kilku bromistrzów, adekwatnej ilości piw i pizzy?
Chyba tylko transmisja obrad sejmu, może się z tym równać w tych czasach, a poza tym to już nic.
 
O 20.30 zapomniałem w zamówieniu.
O 21 przypomniałem sobie, że pizzy jeszcze nie ma.
O 21.30 wszyscy sobie o tym przypomnieli.
O 21.45 ktoś zapukał do drzwi.
 
Kiedy w wyleniałym polarze, roczłapanym bucie, i krzywej czapce, wręczył mi jakieś wystygłe placki w oklapniętych pudłach, kiedy okazało się, że pomylił zamówienia, i czy zamiast 2 x duża peperoni może być hawajska, i z tuńczykiem… bo wie pan, ruch jest i to chwilę zejdzie zanim on zejdzie, pójdzie, pojedzie, weźmie i przywiezie.
Poprosiłem go grzecznie żeby chwilkę zaczekał i poszedłem, po moje miecze…


2 myśli na temat “PizzoDowozicielator

Dodaj własny

Dodaj komentarz

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑