Morsowanie

[ #szosopasta na 918 słów, 5 minut czytania ]

Badania przeprowadzone na Antarktydzie pokazują, że nie ma już żadnych szans na przetrwanie niektórych lodowców.

A lodowiec Thwaites, uroczo nazwany „lodowcem zagłady”, „trzyma się już ino paznokciami”. Ten, skromnej wielkości połowy Polski, lodowiec znajduje się na Antarktydzie Zachodniej i, niezależnie od tego, jakie działania podejmie ludzkość, trzeba się liczyć z konsekwencjami jego rychłego rozpadu.

Bez paniki! To, póki co, odległa południowa strona globu, który, jak sama nazwa wskazuje, jest płaski, więc nie ma się co martwić – cała nadmiarowa woda spadnie sobie w dół, na słonie lub na żółwia (zależnie od wierzeń).

Nas tu, bardziej interesuje część północna, gdzie ludzkość, w ramach pomocy arktycznym zwierzakom, postanowiła gremialnie i solidarnie „morsować”.

Polega to na tym, że udając morsy (które przeważnie siedzą sobie na krach), siedzi się w wodzie.

Spoko, siedzenie w wodzie zawsze jest dobre, ale… dlaczego ludzie „mordu… morsują” się w zimie?

Sprawa „Morsuję się dla Instagrama i Planety” przecież jest poważna, w słusznym celu robiona, dlaczego więc idą na łatwiznę i taplają się w wodzie zimą?

Nawet przedszkolak wie, że woda wrze w 90 stopniach, a lodowacieje, zmrożona zimnem, w okolicach 0.

A skoro tak – jak jest zima i na zewnątrz MINUS 10, to „morsownik” pakuje się do wody, która ma ze 2 stopnie ale In PLUS.

I potem przedstawia się w necie dowody swej mężności i odwagi…

Ja się pytam: co to za hardość, możność i morsność, jak się z zimnego wchodzi do ciepłego?

Zimno i piździ na powietrzu, więc bach – w ciepłą, spokojną wodę? I oklaski?
No naprawdę – pokłony!

W dodatku, żeby nie było za zimno temu, co pozostało na świeżym powietrzu, bo w wodzie przyjemne ciepełko, to jeszcze czapka i rękawiczki?

Nie no, pliz… Ależ mi to wyczyn! Ale pomoc uciśnionym gatunkom!

Jeśli naprawdę chce się „morsować” przez duże MORS (Marznięcie Okrutnie Rozbójniczo Straszliwe), to proszę bardzo – róbmy to w lecie!

Kiedy na zewnątrz przyjemne plus 35, w ręku drink, opalenizna ładnie układa się z przodu na „hadronie”, i wtedy do wody +2 wchodźmy.
Bo w zimie… phi, w zimie to jak do sauny wejść – żadna sztuka!


Jak to zrobić profesjonalnie?

1. Przygotowania

Czekamy do lata, aż temperatury osiągną założoną wysokość. Zdajemy do kolejnej klasy, a butelki do skupu (to w celu pozyskania środków na ten szczytny cel – za Zdanie 50 zł od Babci, za zdanie – 25 zł od skupowej). Zjada się obiad – trzeba myśleć strategicznie, nigdy nie wiadomo, kiedy będzie następna okazja.

Bierze się wór, a do niego wkłada śpiwór, a pod pachę namiot. Kilka kanapek z serkiem topionym (topiony – to ważne, bo jest już wstępnie przygotowany na trudy wyprawy) i, dla utrzymania się w klimacie, „Potop” Sienkiewicza.

2. Trasa

Ruszamy na południe gdzie temperatury wyższe, i w górę gdzie wody trzymają temperaturę.
Dla zmyłki przeciwnika (prawdziwe instagramowe Morsy robią już sobie selfie z kolacją), startujemy autostopem i pod wieczór… I już niebawem, gdzieś w okolicach Cieszyna, łapie nas noc. Każdy wie, że po ciemku się nie jeździ, nocujemy więc gdzieś w zrujnowanym budynku przy granicy. Dla wstępnej zaprawy i oszczędności środków – pod gołym niebem i na glebie.

Od rana – już pełna profeska. Po otrzepaniu się z gruzu, kurzu i tego, czym gołębiom udało się w nas trafić, ruszamy z przytupem – przygoda czeka, a klimat nie.

Strategicznie, dla zatarcia tropów, przekraczamy granicę z buta, potem 15 km piechotą wzdłuż drogi bo nikt nie chce zabrać, w końcu do Brna jakimś cudem. Potem kilka godzin opalanka oparami wozów w słońcu przy obwodnicy, krótki przelot Peugeotem 204 z tenisistą, co się ulitował, jeszcze kilka szybkich zmian pojazdów w celu zmylenia przeciwnika i w końcu – gdzieś o 3 rano, po 36, 52 czy 176 godzinach jazdy – jesteśmy na miejscu.

Przytulny park w Salzburgu czeka zamknięty, by przedrzeć się do niego przez płot. Krzaki, starannie wypielęgnowane trawniki i żeliwne ławki oczekują. Miłych snów.

3. Wstępne przygotowania

To są Alpy, tu się oddycha. Wybór nie był przypadkowy (najlepszy stosunek wysokich do niskich temp.), więc teraz trzeba znaleźć odpowiednie miejsce do akcji „Sejf das Planet” (to z niemieckiego – jesteśmy w Austrii, a sejfy blisko, bo Szwajcaria za rogiem).

W tym celu udajemy się w okolice przepięknych dolinek alpejskich i taktycznie rozbijamy tam Bazę – namiot chiński, dwuosobowy, beztropikowy, obok jeziorka tak lapis-lazuliowego, że okoliczne stoki traw jak grynszpan mknące w górę ku modremu niebu – zielenieją butelkowo z zazdrości.

Baza rozbita. Przytulnie, w głębi lasku, obok bieżącej prosto z gór wody typu „strumyk płynie z wolna”, osłonięta przed mściwym okiem rządnych naszej porażki Zimorsów i funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa zwanych: Policaj.

4. Aklimatyzacja

Z tym jest najciężej. Nie zapominajmy – to są Alpy, czas letni, wakacje – tu się, z powodu cen, tylko oddycha!

Bo ceny w knajpach – kosmiczne! A zdanych butelek były ilości komiczne.
Teraz widać wyraźnie tę pomyłkę w literówce.

Mimo wszystko i wszystkich środków jakoś udaje się aklimatyzować do popołudnia. Pogoda, która jest w górach, jak kobieta w dolinach – zmienną, pokazała na co ją stać – w czasie taktycznej aklimatyzacji zaczęło padać dość mocno.
My nie chodzimy na łatwiznę i jak nie jest conajmniej 30 na plusie to nas takie eksperymenta nie obchodzą, dlatego idziemy spać.

Czas wracać na Bazę, przeczekać do rana, może na pewno się ociepli, i mozolnie zaczniemy tę akcję specjalnej troski.

Podchodząc, już z daleka, ma się dobry widok na te 5 centymetrów namiotu Bazy, co po opadach wystaje z wody.

I właśnie wtedy, jak się wejdzie do wody, która spłynęła prosto z lodowca i ma z minus 50.
I właśnie kiedy musi się w niej pływać, by wyłowić smętne resztki swego dobytku i Sienkiewicza.
Właśnie wtedy (nawet mimo, że nie jest plus 35) dowiadujesz się, co to jest prawdziwe Morsowanie.

2 myśli na temat “Morsowanie

Dodaj własny

  1. co to za wyczyn wejść do wody +2 gdy na zewnątrz jest -2. A proszę w Kołobrzegu w wakacje gdy woda +15 a na zewnątrz +30. To jest dopiero wyzwanie

    Polubienie

Dodaj komentarz

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑