Rozmówki

[ #szosopasta na 590 słów, 3 minuty czytania ]

3 lata temu biedna, przyparta do muru ale zdesperowana Rosja, w akcie rozpaczy rozpoczęła samoobronę poprzez najazd na tę krwiożerczą, bezwzględną i okrutną Ukraińską bestię.

Rosyjska samoinwazja miała być szybka, 3-dniowa, a już kolejny rok się tak bronią bronią.

Czynników powodujących kłopoty i przedłużanie się, tego budzącego podziw szybkiego ataku… aktu obronnego, i tradycyjnie niebywałego sukcesu niezwyciężonej dotąd armii było wiele.
A wszystkie potężne i arcytrudne, bo inaczej oni, te wielkie ruskie, to by im pokazali!

Za pierwszym z kłopotoczynników stanęły niezwykle sprawne ukraińskie babcie, które słoikami po ogórkach kiszonych, na wyścigi strącając ruskie drony, jeszcze szybszym sprintem chowały się za węgły, same pozostając nietrafialnymi.

Kolejnym z nich (problemów, nie słoików) został ogromny logistyczny ład Rosjan z ruska zwany rosk-ład (o ich problemach logicznych, dla nich niepojmowalnych – że ten agresorem kto atakuje, a nie ten co się broni – nie wspominamy), który przerodził się w braki paliwa dla całkiem sporej ilości sprzętu wojskowego. Czołg (tank zwany „Tank”) bowiem (wiem to, bo wiem, mój ojciec był czołgistą) musi swoje spalić i bez doTankowania daleko nie zajedzie. A te ruskie jełopy po drodze część zapasów zgubiły, przehandlowały za podróbki jeansów z tureckiego dżinsu, resztę im po prostu dzieci ukradły.

W trakcie początku tej szybkiej wojny między miłującym pokój ale uciśnionym ruskim najeźdźcą, a Ukrainą co na swoim terenie zaatakowała niewinnych ruskich, natarcia dokonywały głównie czołgi T-72, T-80 i T-90 w różnych, czasem wyjętych z muzeum o II wojnie światowej, wersjach.

W przypadku najstarszego T-72, napędzanego 12-cylindrowym motorem o mocy 780 KM, spalanie na 100 km to spokojne 357 litrów. To nie elegancki V-12 w Rolls-Rolsie, i jak na czołg – to normalka.

No trudno, jest jak jest, tank swoje wypić musi, więc nie ma się co dziwić, że jak w jednym takim czołgu brakło paliwa, to gieroje, zuchy co przyjechali wyzwalać… albo się bronić (troszkę się to ostatnio zagmatwało), to najpierw poszli po rozum do głowy, następnie wyszli z czołgu, a potem po pomoc na ukraiński komisariat.

Logiczne – gdzie jak gdzie, ale to właśnie na komisariatach są największe złoża paliw. Tam, ku zdziwieniu chojraków, powitano ich z typowo słowiańską gościnnością, ale stosownie do okoliczności.
Zwłoki można odebrać bez zwłoki.

Tank, tank, czołg to pojazd skomplikowany a jazda nim to nie taka prosta sprawa, jak pokazują na wielu filmach. I w to, że Saakaszwili weźmie i gwoździa czołgiem wbije w drzewo, to nie ma co wierzyć. To kolejny z problemów gdyż niby łatwo, no bo co może stanąć na drodze takiemu czołgu?

Ale wyobraźmy to sobie: siedzi się w skrzynce obudowanym z każdej strony pancerzem, i tylko małe okienko z przodu, przeziernik taki, przez który mało co widać. A specjalnie szkolone gołębie (pozyskane z naganiaczy na myjnie samochodowe) jeszcze to utrudniają.
Jedziesz a to stalowe cholerstwo szerokie, z przodu wystaje lufa, nie ma lusterek i nie wiesz, czy coś cię nie wyprzedza podczas manewru – no koszmar.

Przeważnie jeździ się tym w terenie, i jak jeszcze najedziesz na coś ostrego i ci zejdzie powietrze z gąsienicy? No weź i zmień gąsienicę pod ostrzałem Ukraińskich Babć!

Można by tak wymieniać w nieskończoność dlaczego ta inwazja tak im chwacko od 3 lat idzie.
Ale można to ująć inaczej, klasycznie, i zgodnie z prawdą – Za co się wezmą, to spierdolą. Burdel jak to u ruskich.

Tak samo było Z Krajem Rad, najwspanialszym proletariackim wynalazkiem od czasów piramid.
Dlaczego upadł ZSRR?
Bo się carskie zapasy skończyły.

Tu podobnie: mapy słabe, systemy komunikacji nie działają, żołnierze na potęgę kupują (warte 2$) walkie-talkie po 20 dolców, żeby się jakoś porozumiewać z kuchnią, rozjeżdżają się tylko na boki zawadzają o bloki, straszą niczym baboki… i chyba błądzą, skoro tyle im schodzi.

I właśnie dlatego postanowiono jakoś pomóc. Ułatwić jazdę zwartą kolumną, po płaskim, żeby im powietrze z gąsienic nie schodziło, a maszyny sprawnie poruszały się w zadanym wschodnim kierunku.
Żeby już nie robili większego syfu, niż narobili.

Na drogach Ukrainy ustawiono specjalne, dobrze widoczne z daleka, nawet przez przeziernik, precyzyjnie określające marszrutę znaki przeznaczone TYLKO dla ruskich pojazdów.

Przekaz – klarowny, czytelny, nie sposób się nie połapać i nawet takie tuzy intelektu sobie poradzą.

Tu taka praktyczna wskazówka poliglotyczna dla nieznających rosyjskiego.
X – Ch, Y – U, Й – J

I w drugą stronę, dla zbłąkanego rosyjskiego żołnierza, gdyby się jakiś przepelętał żywy – taki prosty, uniwersalny zwrot, jedyny, który musi znać w naszym języku… właściwie… w każdym jezyku.

Patrz mnie na usta:
– Którędy iść w Chuj?

Śmiało, panowie, a po zastosowaniu się do wskazówek zostaje już tylko rzycić szerokiej i szybkiej drogi w chuj, czyli do siebie.

2 myśli na temat “Rozmówki

Dodaj własny

Dodaj komentarz

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑