Aogashima

#szosopasta na 342 słowa, 2 minuty czasu czytania.

Gdybym chciał zrobić zaproszenia na spotkanie autorskie dla wszystkich Mime Szosy Czytających, to zrobiłbym najpierw zaproszenia.

Z postrzępionego, ręcznie czerpanego papieru z plew ryżowych, łodyg bambusa, dziko rosnących konopi oraz krystalicznej wody ze stopionego lodowca. Papier ów wyprodukowany byłby przez pomarszczonych rzemieślników ze spowitej we mgłę, zbudowanej z wulkanicznych skał świątyni, gdzieś na jakiejś wyspie znanej tylko wysportowanym, obleczonym w lycrę maniakalnym podróżnikom.

Na zaproszeniach tych znalazłaby się impresjonistyczna mapa z zaznaczonym „ixem” miejscem spotkania, namalowana przez molekularnie zrekonstruowanych kaligrafów z dynastii Ming, używających pędzelków z czesanej grzywy jednorożca, nurzanych w atramencie sporządzonym z węgla drzewnego, który ślepi słupnicy ręcznie wypalili z fragmentów Świętego Krzyża.

Na szczęście to spotkanie się nie wydarzy, bo nikt nie wynajmie sali dla tak małego zgromadzenia, ale… Jeśli chodzi o wyspę, to jest taka jedna, co by pasowała. Made in Japońska.

Nazywa się Aogashima i leży w archipelagu Izu na Morzu Filipińskim, około 358 km na południe od Tokio. Jest to najbardziej wysunięta na południe i najbardziej odizolowana zamieszkała wyspa tego archipelagu, świata i Wszechświata, i z tego powodu w dużej mierze nietknięta jest przez turystykę.

To wulkaniczna wyspa i ma około 150 mieszkańców (to pewnie cisi mnisi, heroiniczni herosi, potomkowie hipisów). Teraz jest bezpiecznie, bo ostatnia erupcja miała tu miejsce pod koniec XVIII wieku, około 15:34, zaraz po fajrancie. Sporo ludzi z tego powodu zginęło, a ci, co zostali, musieli się wynieść na 50 lat, póki podłoże trochę nie ostygnie.

Jest tu ponoć poczta, szkoła i bar, gdzie jak suszi, to pija się Aochu (あおちゅう) — taką lokalną wódkę ze słodkich ziemniaków.

Tylko jak się tam dostać po ten cały papier i degustację, jeśli nie ma się prywatnej łodzi podwodnej? Cóż, da się. Najpierw trzeba wbić do Tokio, potem samolotem na Hachijojimę, a stamtąd helikopterem na Aogashimę.

Cała wyspa jest mniejsza niż 9 km², więc najlepszą rzeczą, jaką można tam robić, to po prostu położyć się i pić あおちゅう, a potem gapić się w gwiazdy, bo nocą to musi tam być spektakularnie widoczny cały Obłęd Wszechświata, tak na tym końcu świata, co ponoć jest kulką.

2 myśli na temat “Aogashima

Dodaj własny

Dodaj komentarz

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑