193/365 #szosopasta na 702 słowa, 4 minuty czasu czytania.
Zaczepił mnie kiedyś — wcześniej tylko w przelocie widywany, z tej samej ulicy, ale z drugiego jej końca — sąsiad, i mówi, iż On od dawna widzi, że ja jeżdżę takimi samymi autami (i tylko kolory zmieniam i ciężko się zorientować ile już tego miałem, chyba z 8?), a wypatrzył przez internet, w jednym AUTO-KOMIS (Atrakcyjnych Używanych Trochę Oldmobili – Kupno Odnawianie Modyfikacje I Sprzedaż) właśnie coś takiego, jak te, które ja preferuję.
Jemu się bardzo taki wóz podoba, a ta sztuka wypatrzona — to najbardziej.
Naturalnym wnioskiem tej dedukcji jest, że skoro mam już kolejne takie auto, i jeżdzę nimi od lat, to kto, jak nie ja, się zna najlepiej? Na pewno doskonale już rozgryzłem ten typ, i w dodatku jeżdżę dużo, więc nic się nie ukryje przed mym doświadczonym wzrokiem.
Na bank wszystko wypatrzę, wszystko wywęszę — no i wiadomo, jak to z tymi AUTO-KOMIS jest.
I we dwóch raźniej.
Dlatego, jakbym był tak miły i z nim się tam udał obejrzeć rzeczony pojazd, to on byłby tak wdzięczny, iż co najmniej mam gwarantowane 40% odwdzięczenia się na parapecie odpowiednim suwenirem.
— Spoko, czemu nie — pomyślałem – przecież trzeba sobie pomagać i na wszelki wypadek podtrzymywać tę legendę znawcy, nigdy nie wiadomo, kiedy się przyda.
Po umówieniu wizyty (procedury prawie jak do fryzjera lub chirurga), udaliśmy się oglądać rzeczony sprzęt.
Faktycznie – patrzę – stoi samochód niczego sobie. Ładnie wypucowany, wyglancowany, ale nie ma zmiłuj panowie z AUTO-KOMIS — nic mi się tu nie ukryje przed my wzrokiem co sokoli.
Sąsiad wziął kluczyki od sprzedawcy, sprzedawca zrobił minę mocno zdziwioną, ale zmilczał i z pewnym wahaniem sobie poszedł.
A my, ogląda my.
I złego słowa nie powiem — bardzo fajne auto. Widać co prawda, że było dużo jeżdżone, ale w trasy, szanowane, ktoś dbał, a panowie AUTO-KOMISarze dodatkowo dołożyli starań. Kierownica niezużyta — widzę to dobrze — i wiem, gdyż się przecież ponoć znam, że nie wymienili jej na nową.
— Sprawdź uchwyty na kubki — mówię — szczególnie prawy lubi się zaciąć.
I faktycznie, prawy jakby się przycina!
— Skąd wiedziałeś? — pyta kapkę osłupiały sąsiad.
— A wiesz, lewego rzadziej się używa w tych autach, bo kubek zasłania ekran nawigacji — ja mu na to, bo przecież się znam, co nie?
„No, no, nie ma co… się gość zna” — tak na pewno sobie pomyślał, i jeszcze bankowo: „ale kogo to dziwi, w końcu pół życia spędził w tych autach”.
Otwieramy maskę, sprawdzamy wycieki — brak. Silnik nie myty, brudny – wiadomo, ale suchutki.
Tak ma być!
— Rozrząd sprawdź — doradzam — kiedy był zmieniany. Stawiam, że gość zmieniał co 80 tys. i niebawem będzie do wymiany.
Faktycznie, jest naklejka, a na niej, że zmieniał co 80 i niebawem będzie do wymiany! Ale czy kogoś to dziwi, że wiem, skoro się znam?
— Weź, zerknij też na zbiornik z chłodziwem — sugeruję — bo czasem lubią przeciekać na rurce.
Zerkamy, i widzimy, że był robiony, ale ładnie jest uszczelniony — będzie trzymać i nie wymaga wymiany.
— Zobacz jeszcze pod podłogę w bagażniku. Często te auta miały zamiast koła zapasowego zestaw naprawczy, co gówno jest wart, gdy na autostradzie pręt ci się wbije w koło, ale po wycięciu wykładziny można było pod spodem zmieścić koło zapasowe — i wielu tak robi.
Pokiwał głową ze zrozumieniem, potem ze zdumieniem, a na koniec z uznaniem, gdy okazało się, że faktycznie — pod podłogą jest wycięty otwór, a w nim? Koło zapasowe!
Obszedłem cały wóz, pokazując mu każdą wypatrzoną, a prawie niewidoczną wgniotkę (a tu ktoś drzwiami uderzył), rysę (a to pewnie o kwietnik przytarte), ubytek (bankowo na autostradzie żwir spod tira).
Sąsiad w szoku lekkim — dobrze mieć kogoś kto ma takie oko, wiedzę, doświadczenie zakrawające o magię niemalże, szczególnie że AUTO-KOMICY się na swojej robocie dobrze znają i doprowadzili pojazd do stanu „Niemiec płakał, jak sprzedawał, gdyż jeździła nim tylko do kościoła jego babcia, ale oczywiście tylko wtedy, jak wóz udało się wydobyć spod koców i plandek, a pogoda od tygodnia i na tydzień do przodu idealna”.
Na koniec sąsiad podziękował mi wylewnie i na sposób wcześniej umówiony.
Poszedłem do domu, nalałem na dwa palce ciężko zarobionego prezentu, stanąłem w oknie i pijąc, dumam — cholera jasna, mam nadzieję, że go nie kupi, bo inaczej to nie wiem, jak się wytłumaczę, że taki ze mnie znawca, bo to było kiedyś moje auto.

bo o somsiada to trzeba dbac a somsiadke szanowac
PolubieniePolubienie
A jak żona sprawia, że czujesz się szczęśliwy i jest ci przy niej lepiej, to nie jest ważne czyja to jest żona
PolubieniePolubienie