216/365 #szosopasta na 559 słów, 3 minuty czasu czytania.
Były kiedyś czasy, że z policją można się było dogadać, gdyż nie wszystko było rejestrowane, a w „Komisariatach” imprezy urządzano…
Uh, nie to, co teraz!
Użytkowników dróg dzielę na:
– do 50 tys. km rocznie – rekreacyjny,
– 50–100 – amator,
– 100–150 – zawodowiec,
– 150 plus – nałogowiec.
Powyższa legenda pokazuje wyraźnie, że samochodem jeżdżę średnio mało, amatorka zwykła. I dlatego, tak się Mi_ wydaje, nie posiadam aktualnie żadnych bonusowych punktów karnych…
No i właśnie.
Akcja ta miała miejsce w mieście na R i miejscu na R, rondem zwanym.
Większość tej amatorszczyzny, którą spędzam w aucie, to: czytanie, pisanie, picie, rozmawianie – dopasuj właściwe pary – e-maili, odpowiedzi na nie, kawy, przez telefon. Lecz, aby nie wyjść na totalnego ignoranta, abderytę i lekkomyślnego samobójcę, to do czytania mam dobre okulary, na kawę – dwa uchwyty, piszę szybko i używam klawiatury… na postoju, a rozmawiam przez wbudowany zestaw głośnomówiący lub słuchawki.
— Szanowny panie! Naprawdę nic pana nie rozumiem, sekunda!
Mam te wszystkie zestawy, techniki i kabli pół samochodu, no, ale skoro gościu nie słyszy, to biorę telefon do ręki:
— Teraz lepiej?
Chyba zdecydowanie lepiej!
Wspominałem już, że nie ma przypadków?
No, nie ma! Nie może być! To jest po prostu niemożliwe, żebyś wziął raz na rok telefon do ręki i od ręki coś nieoznakowanego (ja wiem, co to, bo to opel vectra) zajeżdża ci drogę i macha lizakiem! A ten lizak to wcale nie do lizania.
Potem to już tradycyjnie – zjazd na pobocze, zatrzymać pojazd, przygotować dokumenty do kontroli. Ale dzisiaj, dla odmiany, dodam – miłej – zmierza do mnie czynić czynności całkiem ładna (masek się wtedy nie nosiło) policjantka!
— Czy pan wie, za co został zatrzymany?
— Bo mnie poraziło pani piękno i zjechałem z pasa ruchu?
— Nie, za rozmawianie przez telefon w trakcie jazdy!
— Pani Władziu, przecież ja to specjalnie! Jak zobaczyłem taką piękność, to SIĘ i całą populację postanowiłem narazić na ryzyko śmierci lub kalectwa poprzez używanie telefonu w trakcie jazdy! Ja to nawet nie rozmawiałem! Ja specjalnie go tylko przy głowie trzymałem! Żeby tylko być złapanym! Proszę mnie aresztować!
— Panie P., pan nie masz w dokumentach „Czaruś”!
— Na drugie tak mam, P. C. Mi_!
— Hmm… No dobrze, dobrze (lekki uśmiech?), to będzie mandat w wysokości 100 zł i 2 punkty (czy jakoś tak).
— Szanowna i przepiękna pani porucznik, a może kapitan? Ja punktów nie zbieram, to nie jest payback, jam niewinny, ja mam 0 punktów na koncie. Po co to psuć? My oboje z tej drogi żyjemy! Po co mamy sobie szkodzić? Ja chciałbym być jak pani – zawodowcem. Jak mam to zrobić bez prawa jazdy? Litości, o piękna!
Lody chyba lekko przełamane…
— No, już dobrze, skoro pan taki miły i się przyznaje, to sprawdzimy i może coś poradzimy.
Poszła, nie ma jej dość długo. Pewnie sprawdzają i deliberują, co zrobić. Jest dobrze!
Wraca, ale jakoś tak dość zamaszyście wraca!
— Panie P.! – lód w głosie, że nawet ruch wkoło zamarzł, kamienna twarz, mimiki brak, ręka gniecie dokumentos, zaraz zostanie z nich kupka popiołu – nakładam na pana mandat w wysokości 150 zł i petryliard punktów karnych. Przyjmuje Pan? Wróć! Przyjmuje Pan!!!
„Cholera, co ja znowu zrobiłem?”
— A tak dobrze nam szło! Co poszło nie tak?
— Ma pan 5 punktów karnych na koncie! Jesteś pan kłamca i krętacz, typowy manipulant!
— Przyjmuję, przyjmuję! – pokornie spuściłem wzrok fokstrot teriera na podołek.
I skończyło się czarusiowanie…
Choinka, nie ma nic gorszego niż urażona kobieta!
Jak ja mogłem zapomnieć o tym mandacie sprzed prawie roku!

ulotne chwile, ulotne, punkty też ulotne i nie ma co ich łapać jak fotka
PolubieniePolubienie
Ulotne chwile… jak motyle, a dużo ich jak punktów, aż tyle!
PolubieniePolubienie