„Gówno dosz, gówno mosz”

226/365 #szosopasta na 590 słów, 3 minuty czasu czytania.

Ostatnio w niebyt przeszedł kolejny dobry magazyn motoryzacyjny.
Drukowany, jakościowy, niebanalny, wymagający skupienia i myślenia, ale dający Coś – poza spuszczeniem czasu i ewentualnym poratowaniem w kiblu – w zamian.

To, i świąteczna szynka, co ją kupiłem – taka zachęcająco piękna z wyglądu, można jeść oczami, w dziwnie dobrej cenie – pewnie promocja, a której po dwóch dniach nie chciał nawet bezdomny kot – po raz kolejny przypomniało mi, jak parę lat wcześniej byłem sobie raz w Empiku.

Przyglądałem się wtedy okładkom pięknie kolorowych, przyciągających wzrok pisemek motoryzacyjnych za 3 zeta, gdy wpadł mi w oko RAMP.
Co to? Pismo dla skejtów czy mistrzów rozładunku?

Różnił się od reszty wszystkim – grubością gąsienicy czołgu, jakością papieru i nienachalną okładką.
Nie atakował gołą babą ani klikbajtowymi napisami, nie był też promocyjnie tani.
Zaciekawiony, wziąłem w ręce, jakoś ustałem pod jego ciężarem, otworzyłem i okazało się, że:

„Trzymasz w dłoniach pierwszy numer polskiej edycji kwartalnika RAMP. Sam fakt, że go przeglądasz, nieźle o Tobie świadczy. To czasopismo zrobiliśmy właśnie dla Ciebie, człowieka o dobrym guście…”

Ręce mam niezwykle mocne – jak coś Mi_ w nie wpadnie, ciężko wydrzeć – zabrałem go ze sobą i hmm, faktycznie, już w domu, na spokojnie, dowiedziałem się, iż:

„…W Niemczech RAMP wychodzi od 2007 roku i zdobył tam tytuł „Najlepszego magazynu o samochodach”. Jest tworzony za Odrą przez ludzi o wielkiej wrażliwości artystycznej, przez ekipę kierowaną pewną ręką Michaela Kockritza. Jestem dumny, że nasza praca uznana została przezeń za godną sygnowania logo RAMP i że nasze artykuły będą również ukazywać się w Niemczech…”

Po przeczytaniu pierwszego artykułu uznałem, że to nie jest pisane na wyrost, a kiedy dowiedziałem się:

„…Postanowiliśmy, że każdy numer naszego pisma będzie przesiąknięty aromatem innej kultury – pierwszy nosi piętno naszego upodobania wszelkich rzeczy wymyślonych i wyhodowanych we Włoszech. Zastanawialiście się kiedyś, jak pięknie brzmią włoskie nazwy elementów samochodu i całych samochodów? „Sedicivalvole” to niemal aria operowa w porównaniu do „Sechszehnventiler”. „Cento cinquanta cinque” brzmi bardziej szlachetnie od „sto pięćdziesiąt pięć”, kojarzącego mi się raczej z numerem pokoju w podrzędnym hotelu. Dlatego też zadbaliśmy, aby nie zabrakło w pierwszym numerze ani Ferrari, ani Lancii, ani Abartha, ani Lamborghini, ani Zagato. Nie martwcie się nieobecnością Maserati: z pomocą nowego polskiego importera szybko to nadrobimy…”

Czy to sen?
Resztę przeczytałem… nie, wciągnąłem nosem, jak wiadomo kto wiadomo co!
Po jakości zdjęć, ilości tekstu, „merytoryki”, formy, wyrafinowania – od razu było czuć, że:

„…RAMP nie jest dla każdego i nie wszędzie będzie można go kupić.”

Ale po przeliczeniu – a to nie jest wyższa matematyka (nawet ja dałem radę) – wyszło mi, że też i kwoty, jakieś 11,66 zł miesięcznie, to nie jest ciężar większy niż trzy ówczesne piwa.
Za to, co dostaję w zamian – mogę nie wypić!

„…Najpewniejszym sposobem wejścia w posiadanie następnego, jesiennego numeru będzie zamówienie prenumeraty, do czego zachęcam…”

Nie potrzebowałem już dodatkowej, szczególnie że:

„…Teraz… czas otworzyć butelkę porządnego Barolo i zasiąść wygodnie z naszym magazynem. Smak wina najlepiej bowiem odczuwa się w dobrym towarzystwie.
Miłej lektury.”

Lektura była miła. Wszystkie, które mam – a mam wszystkie – sczytane są do imentu.
Od ciągłego przewracania wypadają z nich kartki i poznaczone są pokreśleniami, jak moje kartkówki z polaka (bardzo dobrze Mi_, jak zwykle niedostateczny).

Ech, to była Jakość, Klasa i Poziom…
Był bardzo dobry.
Nie przetrwał trzech lat.

Cóż, widocznie u nas nie musi być dobrze – ważne, żeby było tanio, wtedy będzie dobrze.
Ale cóż się dziwić, skoro najbardziej pasują nam niskim przebiegiem pudrowane szroty.

Hmm, to niedobrze, bo jak gówno dosz, to gówno mosz.

Ależ się czuły zrobiłem – chyba Mi_ ta szynka zaszkodziła.
Kot nie chciał, to ktoś inny musiał chcieć.

2 myśli na temat “„Gówno dosz, gówno mosz”

Dodaj własny

Dodaj komentarz

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑