Dzień Pocałunku

232/365 #szosopasta na 583 słowa, 3 minuty czasu czytania.

Kiedyś, w Dzień Pocałunku na ekrany wszedł „Wiedźmin” sezon 3.
Przy oglądaniu „sezon” 2 poległem gdzieś w połowie serii, ale w „sezon” 3 zostałem ścięty (na uniki byłem zbyt śnięty) już na odcinku trzecim, jednak jeśli chodzi o „Wiedźmina”:
edycja – Sapkowski Oryginal;
wersja – do czytania;
forma – papier,
To w całości jest osom i sztos i przebrnąłem przez wszystkie „sezony” i to po kilka razy, a cytatów znam i pamiętam po kokardę!
I czasem się przydają.

Ot, choćby jak wtedy, kiedy nie było pięknego Dnia Pocałunku, ale ponieważ jakoś trzeba żyć, to czas było ruszyć rzyć, do pracy.

To był zwyczajny dzień i wcale nie twierdzę, że kobiety jeżdżą gorzej niż mężczyźni.
Niejedna kobieta jeździ gorzej od niejednego faceta, ale i niejeden facet jeździ lepiej od wielu kobiet… Czy jakoś tak, nie brnijmy w szczegółu.

W każdym razie, teraz, kiedy samochody mają przeróżne wspomagania, kierownice są mniejsze niż kiedyś koła młyńskie, a sprzęgła już nie są robione z kowadeł kowalskich i sprężyn od dział okrętowych, wszystko się wyrównało.
I nic nie poradzę, że akurat, tamtego dnia, pech chciał padło na kobietę.

Jechaliśmy sobie onegdaj grzecznie przez miasto, we dwa auta – ja z tyłu, a z przodu jakiś wypaS-U-V.
Dojeżdżamy do skrzyżowania ze światłami – pasy cztery: jeden w lewo, jeden w prawo, dwa prosto.

Potem mógłbym mówić że „ja tylko chciałem skręcić w prawo, wysoki sądzie” – kiedy ta pani, bo się okazało, że tym SUVem przed mną, jedzie pani jako kierowca… pardą – kierowczyni, Ona, się na tym pasie do skrętu w prawo, nagle się zatrzymała, włączyła awaryjne i wysiada.

No jak nie, jak tak!
Normalnie, prawie na skrzyżowaniu, w pasie ruchu – włącza awaryjne i wysiada.

Coś się musiało stać – myślę – te elektryki teraz to takie homo-niewiadomo, nigdy nie wiesz, z jakim gównem wyskoczą i kiedy.
Ale patrzę dalej, a ona wysiada cała, zdrowa, w kapciach (takie z futrem) – dobrze, że nie w szlafroku – i z telefonem przy uchu.
A obok ulicy… kątem oka widzę kosmetyczka i robienie paznokci delux.

Ach, więc to takie kapcie!

Trąbię grzecznie – o nie, żadnego chamstwa z wduszaniem klaksonu pod dywaniki na podłodze. Takie tam lekkie „trąb”, informacyjne tylko, że tu się stoi a chciałoby się jechać.
A ona do mnie pokazuje na migi, jednoręcznym braillem, bo mówi do telefonu, że „jest spoko, luz, żebym się nie przejmował, bo jest gitara i ona tu parkuje”.

Ale jak jest gitara -zdumiałem się – jak zastawiła 25% skrzyżowania i 100% pasa Mi_ przed maską, i idzie kupować balsamy oraz robić hybrydy w promocji, i nie chcę wiedzieć co jeszcze.

Wychylam się więc i mówię:
– Proszę pani, zaparkowała pani w pasie ruchu i prawie na skrzyżowaniu.
A ona mi na to, że to tylko na chwilę wyskoczy, i o co to całe halo i można sobie ominąć.
– Ale tu nie można tak parkować! – ja jej na to.
I ona mi wtedy mówi, żebym ją pocałował…
– W dupę!

Propozycja może i do przyjęcia, przez lata nic się nie zmieniło – całować wolę kobiety, ale chybiona, gdyż – doprecyzowując – jedną kobietę całować wolę i chcę.
Szybko, niczym kwantowy komputer chiński, przemyślałem ofertę – i wyszło Mi_, że:

Uno momento – to nie jest ta kobieta, którą całuję i chcę.
Duo seiczento – to nie jest też Dzień Pocałunku.
Tertio IchTroje – to Wiedźmin sezon 3 jest do dupy.

Do całości więc idealnie spasował mi cytat z prawdziwego tego zksiążkowego „Wiedźmina”.
Nie zwlekając dłużej, zacytowałem:

– Pani wybaczy, całować w dupę pani nie będę, „znam takie, co ładniej odmawiają, niż pani daje”.

2 myśli na temat “Dzień Pocałunku

Dodaj własny

Dodaj komentarz

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑