Badanko

234/365 #szosopasta na 168 słów, 1 minuta czasu czytania.

Byłem na badaniu technicznym pojazdu i przypomniało mi się, jak kiedyś…
Będąc w trasie, takim zwykłym osobowym samochodem, okazało się, że o dni chyba złosiem – ależ jestem łosiem – mam nieważne badanie techniczne.

Nieważne, jak się okazało. Ważne, że nieważne.

Zajeżdżam na stację diagnostyczną, przydrożną, nie drogą i drożną.

– Badanko?
– Badanko? A tak, poproszę!
– Piękne autko, piękne! Biała perełka?
– Nie, Szarusia Eminencyjka, od niemycia.

Szefunio się zabrał za badanko i badankuje:
Amortyzatroki – w normie,
Światełka – w porządeczku,
Klocuszki – nowiutkie,
Tarczunie – ładniutkie,
Klaksonik –…

Nie, nie dam rady! Jeszcze chwilę i mu pociągnę z bani za to zdrabnianie…
– …sprawniutki!
– Luzik – nie ma.

Nie, nie dałem rady.
– Panie kierowniku? A zdrobni pan „deszcz pada”?

Przeciągłe spojrzenie… Pod nosem mruczenie, na obcasie się obrócenie. Zrozumiał?

– Dobrze, wszystko pięknie, autko… auto w stanie idealnym i to takie na „Fy”. No, no! To podbijamy dowodzik… khem, khem… dowód! Tak, to zapraszam do kantorka i dowodzi… dowód poproszę. A jeszcze przebieg sprawdzę…

I biegusiem pobiegusiał do autka i z daleczka słyszunię głosik/głosiczek/głosiunik:
– O KURWA! 590 000?!

2 myśli na temat “Badanko

Dodaj własny

Dodaj komentarz

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑