…trwał. Miasto moje a w nim: dziury, tory, kostka. Przy tej prędkości czułem wszystkie plomby.
I radość — on na swoich kutych niskiego profilu 20-kach będzie musiał zastawić hipotekę pod dentystę.
Gnałem za nim już chwilę. Mimo że sobota i wszystkie SUV-y wyległy grasować wokół dyskontów, pościg był filmowy.
Musiałem go dopaść. Po tym, co odstawił, nie mogłem mu darować.
Przeleciał na późnym zielonym tak, że w pędzie zmienił je na wczesne żółte.
W nadświetlnej zmieściłem się w tę światłolukę. I tylko rzuciłem przekleństwem i okiem, czy nie ma kamer.
Nie wiem, ale kiedyś się dowiem.
Dziwny jest ten świat: młodzi gnają, jakby jutra miało nie być, a starzy się wleką, jakby mieli całą wieczność, a my… między nimi wszystkimi!
W pędzie, szybkie przeloty przez kolejne skrzyżowania, cały czas prosto, ale slalomem po pasach, torowiska iskrzą od uderzeń podwozi, zostawiamy w tyle cały świat.
Chyżo ucieka tym swoim tuningowanym turbognojem, ale zawziąłem się, nie odpuszczę.
Ciekawe, czy wie, że go gonię.
Każdy inny może machnąłby ręką: „Jak takiś, to jedź, a potem jęcz i płacz”, ale nie ja.
„Jest człowiekiem zawziętym, sukcesywnym, skupionym i zdeterminowanym”
Tak, to co prawda o Johnie Wicku, ale ja się utożsamiam.
Cholera jasna, przecież chyba widzi, że go gonię.
„Nie mógłbyś zwolnić?
Gościu, ja mam francuskie kombi!”
Jeszcze nie zgubiłem tego niemieckiego mistrza driftu i startu spod świateł tylko dzięki determinacji, zawziętości i sobocie.
W końcu chyba mnie dojrzał, i dojrzał do konfrontacji, nagłym unikiem wbija na parking pod marketem.
Wiesz z kim tańczysz?
Dopadam go, hamuję z piskiem, on wypada z pojazdu, drzwi otwarł dość szeroko, ale to nic — leżą niedaleko.
Duży. Kawał tatuowanego byka, ale nie wiążę tego z BMW. To są stereotypy!
Fakt, i przeważnie duże z nich typy.
Idzie do mnie nastraszony, nie tracę czasu, bo może to być bój mój ostatni.
Podchodzi, i już coś ma rzucić.
Nie zdąży, rzucam pierwszy.
Rzucam mu portfel:
— Patrz, z czego żyjesz. I nie zostawiaj portfela na dachu auta…


Dodaj komentarz