Kiedyś, dawno, dawno temu wydawało mi się (cholerne misie), że wstawanie i stanie o 4 rano (w nocy) na psiej wachcie przy zerze absolutnym (bo absolutnie stwierdzam, tak jak wtedy, to zmarzłem tylko raz - na pustyni) na pokładzie żaglowca, i wypatrywanie gór lodowych, żeby nie powtórzyć historii Titanica, jest świetnym sposobem spędzania czasu i... Czytaj dalej →
DostawCzak
Kilku bystrych, młodych koleżków jechało kiedyś pociągiem nad morze. Nie, nie jednym pociągiem, gdyż co kontrola biletu, to musieli opuszczać przytulne wnętrze przedziału czasów PRL-u. Ale cóż innego biedny konduktor mógł zrobić tym bystrym i młodym, a także dość wygadanym i wyluzowanym gówniarzom, kiedy: -nie mieli dokumentów, -nie mieli biletu,-nie mieli pieniędzy. Nic nie mógł im zrobić! Poza usunięciem... Czytaj dalej →
Dzień Kota
Ze 20 lat temu, pracując, jechałem DostawCzakiem "Norrisem" (takie duże pudło na kołach, Jak Chuck - niezniszczalne, stąd nazwa).Była już noc i gdzieś w lasów ciemności musiałem się zatrzymać, żeby… No cóż, toalet tam, po drodze, nie ma.Ciemno, jak to w lesie w nocy. Gdy zrobiłem, co zrobić musiałem i wsłuchałem się w ciszę lasu,... Czytaj dalej →
Fantazja
Dzisiaj na obwodnicy jednego z miast natknąłem się na odcinkowy pomiar prędkości. Wiecie, kamera na początku odcinka pomiarowego swoim zimnym, a mimo to czułym okiem kameruje ci rejestrację, by na końcu owego odcinka jej koleżanka, z takim samym brakiem empatii i refleksji, ponownie zrobiła ci kuku. Następnie potężne komputery gdzieś w Cupertino zliczają dane, głowią się... Czytaj dalej →
Karaiby
Ile można pracować? To proste, aż się skończy... praca albo człowiek. Ale nastał w końcu ten upragniony wieczór, a czas na wypoczynek już dawno, niestety, przeminął. Cóż, w świecie proletariatu tak to bywa. Nie dla mnie dewolaje, ośmiorniczki i piwa rzemieślnicze „dolny ferment”. Jedyne, na co mogę teraz liczyć, to szybka kawa typu „turecka w szklance”... Czytaj dalej →
Znowu poniedziałek
-I co? Znowu poniedziałek!-I to dokładnie o tej samej porze jak co tydzień!-Tak, zło lubi przyjebać z zimną precyzją!Tydzień temu nie było sukcesu i, niestety, za pierwszym razem nie udało się wstać. Ale gdy dwie godziny później przekułem tę sromotną porażkę w porażkę lajt i pozbierałem sponiewierane kości w jeden w miarę przytomny system nerwowy, już... Czytaj dalej →
Torebka
Ja już nie mam błędnika, mam obłęndnik i, wbrew trendom, kolory tęczy na twarzy (narodowcy zacierają ręce). Choroba lokomocyjna w opcji monstrum i dajcie mi tu jakąś torbę, bo głupio rzygać na fotel!Jak do tego doszło? Po ukończeniu szkolenia numer uno, otrzymawszy medal, dyplom i breloczek za zasługi, pełen animuszu, natychmiast udałem się na najbliższy... Czytaj dalej →
Mission: Impossible!
Zostało właśnie zaprezentowane w Rzymie, a tymczasem gdzie indziej, kiedy indziej……Szedłeś i dosłownie było Je czuć historią, i to już z daleka. Nawet po jednym rzucie okiem, było widać - Oj tak, tu mamy do czynienia z historią przez duże Hi!Stajesz przed nimi, niby zwyczajnie na ulicy, patrzysz i widzisz - są przepiękne, a ile... Czytaj dalej →
Może się nada
Jechałem przez Jasło. Dawno tu nie byłem, wiele miesięcy, może nawet rok.A…, jakoś nie było po drodze.Kiedy tak jechałem przypomniałem sobie o firmie „Roman & Kolesie” z którą sporadycznie bo sporadycznie, ale robi się interesy.Może wpadnę do nich - pomyślałem - skoro już tu jestem, przypomnę się, no i z pół godziny już chyba nie... Czytaj dalej →
