4Maj

Kiedyś, w latach chyba 80-tych, to było coś, kosmiczny powiew nieznanych wiatrów zachodnich. Nowa Nadzieja! Tego się nie da zapomnieć, i tamtych beznadziejnych czasów również.
Hmm, no jakby tu nawiązać do tego w Szosa_Mi?
Mam! Wiecie, że „Star Wars”, mimo że był pierwszym filmem, to ukazał się jako część IV, chociaż nie było wcześniejszych części, które ukazały się później?
Nie wiedziałem, skąd taki zupełnie (z pozoru) bez sensu pomysł, aż dotarło do mnie. 
Przecież kiedyś, gdy byliśmy „krajem jednej autostrady”, to ona też była „czwórką”! 
Przypadek? Nie ma przypadków! To był przekaz dla nas zza żelaznej kurtyny: „Niech Moc Będzie z Tobą. Bądź jak autostrada A4 między Krakowem a Katowicami, ceń się wysoko i ciągle pracuj nad sobą, mimo że cię wyzywają i nienawidzą”. 
Świetny tekst, szkoda, że nie mój.
Właśnie w tamtych czasach, kiedy mieliśmy jedną autostradę, mimo że czwartą, jechałem gdzieś w jej okolicach bocznymi drogami. Gdy zobaczyłem młode dziewczę łapiące „stopa”, nauczony doświadczeniem #autostopa, zanim podjąłem czynności onbordingu, dobrze się jej na wszelki wypadek przyjrzałem.
Chyba nie ma zagrożenia. Co prawda brak wyglądu „córy Koryntu” jeszcze o niczym nie świadczy, ale plecak 80l alpinus wielkości małej lodówki… przełamał Mi_ opory. 
To jedziemy… dziewczyna miła, intelektualistka, ale rozmowa się nie klei. Co zagadnę, to półsłówka. Trudno się dziwić, o czym tu gadać z robolem co szkoły kończył wtedy, gdy go z nich wyrzucali? O urodzinie mej nienachalnej, która jak cios potrafi zamroczyć, nie chcę wspominać.
I, mimo że dziewczyna miła oraz bystra, w końcu mówię:
-A wiesz, że mnie tu wszyscy znają? Normalnie nigdzie się ruszyć nie mogę, zaraz pozdrowienia i szacunek!
Dziewczyna potakuje uprzejmie, lecz z powątpiewaniem, taktownie, ale pod nosem mrucząc, chyba Mi_ jednak nie wierzy… 
-Nie wierzysz? To patrz na auta z naprzeciwka!
I faktycznie, co nas minął jakiś pojazd, to albo kierowca z uśmiechem podnosi rękę, albo uprzejmie kiwa głową, albo przyjaźnie kciuk w górę. Faktycznie, wychodzi na to, że wszyscy mnie tu znają, szanują i pozdrawiają
Przełamała się, chyba jej to zaimponowało, może jednak nie jestem taki gbur, burak i bandzior na jakiego, razem z pojazdem, wyglądam?

I rozwiązał się worek słów, miło nam się potem jechało i rozmawiało. Gdy już okazało się, że jestem całkiem spoko, to tak szybko minęła nam droga i dojechaliśmy do celu, że zupełnie zapomniałem jej wspomnieć, iż tak mnie wszyscy pozdrawiali po drodze, bo im światłami mrugałem: „Uważaj!”. 

Dodaj komentarz

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑