Tak też mam z autem, każdym pojadę, a nawet, jak się uprę, to i dojadę! Parametry mogę porównać i wybrać najbardziej mi odpowiadające, ale nic ponad to.
No i jestem tu, gdzie jestem. Za płotem stoi ładny, piękny, interesujący mnie pojazd, ale cóż… tak jak z telefonem… mogę sobie poczytać o parametrach i to wszystko. Jestem tu sam, a warto by było obejrzeć dokładnie ten pojazd, bo parametry Mi_ pasują, ale oglądać to ja sobie mogę kobiety w galopie czy inne zachody słońca na żaglowcu. Tak, na autach się nie znam, niestety, ale ludzie… ludzie to inna ciut bajka, więc skoro nie mogę zająć się autem, zajmę się może ludźmi, gdyż z ludźmi rozmawiać umiem!
-Dzień dobry, ładny ten pojazd, o ten tam, parametry dobre, czy coś się więcej dowiem?
-Dzień dobry… ładny, niebity, niekręcony, nienaprawiany… (wiadomo, standard i takie tam)
No, to się dowiedziałem! Ok, zrobimy inaczej.
-Oglądnąłem wstępnie to auto i ono jest bite!
Biel, czerwień, biel, czerwień (oddychaj, kolego, oddychaj), normalnie flaga Monako na twarzy…
-Ale! Ale! ALE! Jak to bity! Gdzie bity? Nigdzie nie bity!
-Oglądnąłem to auto (gówno prawda, nic nie oglądałem i tak bym nic nie zobaczył) i widać, że malowane.
Widzę wyraźnie, gościu walczy sam ze sobą, dać mi po twarzy i wywalić za drzwi, czy wcześniej jeszcze dodatkowo zwyzywać…
Opanował się trochę (wyglądam dość poważnie, strach dać w mordę, bo może oddam), pooddychał, hiperwentylacja zadziałała, jednak tlen się przydaje czasami.
Lekka furia w oczach? Miernik w dłoń:
-Chodź PAN!
I jedzie po całym aucie z miernikiem, tu ori, tu ori, dach ori, drzwi ori. Wszystko w oryginale!
Otwiera maskę, pokazuje śruby:
-Niemalowane, gwinty nieruszone! W komorze silnika lakier matowy!
I ładnie przeprowadził mi kurs ze sprawdzania auta pod kątem napraw blacharskich!
Pokazuje lampy – wszystkie w oryginale, pokazuje szyby- wszystkie parami z tego samego roku produkcji auta.
No i bardzo ładnie.
Ok, już coś wiemy. Mam nadzieję, że nie umrze po następnym pytaniu…
-Dziękuję uprzejmie za informacje i tę lekcję, ale auto jest z 2019, to ma niecałe 3 lata! Kto auto po takim czasie oddaje do sprzedania z takim przebiegiem, musiał jeździć więcej i jest przekręcony albo ja wiem? O, po powodzi!
Patrzę, a gościu mi na zawał schodzi!
Padł na kolana, chwyta się trawy. Ano, widzę wyraźnie, że on tego pytania już nie udźwignie, ale jakoś chyba doszedł do wniosku, że dzieci nieletnie i że trzeba jeszcze chwilę pożyć. Flaga Monako już była, czas na zielenie i odcienie niebieskiego. Ciekawe, jaki kraj ma na twarzy?
W garści już nie trzyma miernika lakieru, bo go zmiażdżył i cichutkim głosem się odzywa:
-Bo to auto było w wynajmie długoterminowym, okres obejmował albo kilometry, albo czas, zależnie, co pierwsze. Czy to jest dla pana jasne? Mamy wszystkie papiery!!!
-Dobrze już, dobrze, bo wie pan, ja się nie znam, musiałem jakoś się czegoś dowiedzieć od pana….
I patrzę, a pan komisarz idzie do kantorka, bierze flaszkę i wypija setkę.
Biedny!
Tak to bywa z amatorami takimi jak ja.
A tu jeszcze nawet o cenie nie zaczęliśmy konwersować…
Amator
Na autach znam się mało. Tak, jak na telefonach. Kto by tam patrzył do środka, co i po co siedzi w takim telefonie? Gdzie był bity i przez kogo. Biorę do ręki i dzwonię.

Dodaj komentarz