Carpie diem

Do nienowego, coraz rzadziej spotykanego i dającego ogromną frajdę z jazdy pojazdu Porsche 911 typu analog (chłodzony powietrzem, ręczna skrzynia, bez wspomagania) ładujemy na dach narty. Święta za nami, linia demarkacyjna opatrzona ostrzeżeniami w 5 językach, skutecznie odgrodziła nas od lodówki, więc skoro jest przeszkoda, to jest pretekst.
Pamiętaj, problem rodzi okazję!
Pakujemy się więc na lekko, jak komandosi do szybkiego desantu. Tylko ja i Ona, całonocnym przelotem doskonale ośnieżonych autostrad, 28 grudnia lądujemy w Alpach. Jest rześki, piękny ranek. Powietrze pozabawione smogu zatyka, ale można się szybko przyzwyczaić do tego dyskomfortu. Kiedyś Prus napisał: „40 letniego staruszka potrącił tramwaj…”
Te czasy już minęły, teraz raźny 50-latek, tylko się przeciągnie po wielu godzinach jazdy, przecież to Porsche! Acha i buzi! 
Może nie nowe, może trzeba być uważnym, pilnować sterowności, uważać na braki systemów wspomagania… Ale za to jaka radość obcować z maszyną tej klasy! Z czysto mechanicznym akcesorium przenoszącym każdy niuans drogi poprzez koła, układ kierowniczy i ręce do mózgu kierowcy. A potem buziak i kontynuacja tej kumulacji bizantyjskiej rozpusty. Cmok, kawa – podwójne espresso, przecież to Włochy, przypinanie nart i… całe Alpy z południową, słoneczną wystawą… stoją otworem. ŚmigaMi_ , CałujeM.
Po wspaniałym Szosowaniu, Szusujemy… Carpe diem i Ca łus…
– Hola, hola Mi_, tu ziemia, co tam cmokasz, jakie znowu „Karpie bijem”? Otrząśnij się, chłopaku, jesteś w magazynie, kończ tę plujkę z plastiku i do inwentaryzacji… sama się nie zrobi. 

Ech… Więc tylko przypomnę, Międzynarodowy Dzień Pocałunku to dzisiaj! 

Dodaj komentarz

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑