Czas

 Czas jest nieciągły. W mechanice naszego życia opartej na białku, czas nie jest ciągły tylko rozciągły, gumowy i każdy go sobie naciąga, jak mu pasuje.

Inaczej, dla każdego biegnie inaczej. A ponieważ w naszej szerokości geograficznej i kulturze punktualność jest ważna, jest oznaką jakiegoś szacunku, poważnego podejścia do tematu oraz osoby, czy coś takiego, to ogólnie przydaje się zegarek.
Właśnie po to się przydaje, żeby te nieciągłości ludziom regulować i wyrównywać im szanse. 
Ja jestem punktualny.
Przykro Mi_ , tak mam, a najgorsze w tym, że zupełnie niechcący i bezwiednie oraz na luzie.
Ale to wynika tylko z lenistwa. O wiele przecież lepiej, spokojniej i luźniej być punktualnym, nie przejmować się wynikłymi ze spóźnienia komplikacjami, tłumaczeniami, nadrabianiem oraz odkręcaniem. Nie myśleć, że trzeba się jakoś usprawiedliwiać, zgłaszać, dzwonić z wyjaśnieniami.
Panie, a po co mi to? Powiedziałem, że będę o tej i o tej, to jestem i luz.
Jestem sobie punktualny i mam spokój, ale mam takiego znajomego, przezabawny gość, czasem ze mną jeździ, jak się nam uda zsynchronizować zegarki.
Jest arcyzabawny, potrafi doprowadzić do łez ze śmiechu, ale i z bezsilności też.
W pewnym więc momencie, po kolejnym wyjściu z siebie powiedziałem: Pass i Basta!
Było tak…
– Mi_ , jedziesz może kiedy do miasta wojewódzkiego, do którego muszę się udać, a nie mam jak?
-Tak, jutro tam jadę.
-A mogę się zabrać z tobą, robiąc za balast oraz towarzystwo w ramach zapłaty?
-Możesz, ale taka uwaga. Skup się! Mam tam spotkanie o 10, więc wyjazd punktualnie o 8. Będę po ciebie o 8, pasuje?
-O tak, oczywiście, 8 punkt! Czad, ale będzie jazda, bo ja lubię z tobą jeździć!
-Yhm… nie wątpię!
Nastało jutro, podjeżdżam o 8, czekam grzecznościowo 5 minut, gdyż kwadrans studencki mamy już dawno za sobą i, oczywiście, odjazd planowo bez balastu, bez czadu i bez towarzystwa.
15 minut później dzwoni z pytaniem, gdzie jestem, że on już jest, że czeka, że ponoć Mi_ się spieszyło, to czemu mnie jeszcze nie ma.
Ano, nie ma mnie, gdyż planowo, wg zegarka pana Reachera jestem dokładnie tam, gdzie mam być, czyli zupełnie gdzie indziej, a dokładniej, to 15 minut bliżej punktu docelowego.
-Ale jak to, nie mogłeś zadzwonić, że już jesteś?
Nie! Dość! Pass i Basta: 
-A autobusem jak jeździsz, to też się dziwisz, że szofer pojechał o czasie i nie dał ci znać? Ja byłem punktualnie! 
No i nie pojechał, bidulek, tego dnia do tamtego miasta. 
Minęło trochę czasu, rany się zagoiły, przyschło…
-Mi_ , jedziesz może tam, gdzie kiedyś?
-Jadę.
-A mogę się z tobą zabrać?
-Tak, o 8.
I nadszedł dzień jutrzejszy, w barbarzyńskim środku nocy, gdzieś koło 7.40 dzwoni telefon:
-Część Mi_, tu żona… Nie, nie twoja głąbie, obudź się! Jego żona! Ty wiesz, jakie jaja? Tak się bał, że nie zdąży na 8, że już poszedł.

#drogaMi

Dodaj komentarz

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑