Dialog

 To mogło przydarzyć się każdemu…

Niech pierwszy rzuci smartphonem (są jak cegły i zawsze pod ręką) kto nigdy nie miał „cichych dni”.
W rzyci wszystkiego, a w życiu cichej, zadumanej, zalanej endorfinami, z domieszką kortyzolu, podlanej adrenaliną próby nakur*wiania Zen, gdy Ta druga, na pewno lepsza połowa, gdzieś tam w ciszy uskutecznia pozycję Lotosu zabijając po raz kolejny już dawno martwe kotlety.
Tak to czasem bywa, nie ma się co od razu, nad tym i w ogóle, rozwodzić.
Dobra, życie życiem a szosować trzeba. Nawet wtedy kiedy flauta, cisza na morzu, reset systemów, inwentaryzacja i szukanie sensu oraz flaszki.
Sytuacja z tym jednym, konkretny szosowaniem, była kiedyś tam na tyle ważna, że nie można było pozostawiać jej na łaskę legendarnej już złośliwości przedmiotów martwych.
Kiedy to potrzebujesz pendrive na cito a on nie w FACIE, już tu i teraz konieczny jest laptop a ten rozładowany, ładowarki są, ale żadna nie pasuje. Projektor który zawsze działał i nigdy nie był potrzebny – dzisiaj jest potrzebny i nie działa, a jak zmieniłeś opony na zimowe to zaczyna się piękna polska jesień, lecz gdy ich nie zmieniłeś to naparza śniegiem.
Normalka.
Jak się rzekło, temat był zbyt ważny by powierzyć go budzikom w smartfonach, a samoDzielnie wstać o 6.30 to nadludzki jest wysiłek dla Sowy Nocnego Marka. Na szczęście na pokładzie, w domu, jest Skowronek niejaka Swawolna Ziuta.
Tylko jak Nocny ma poprosić Ziutę o przysługę w trakcie tej zajebiście intensywnej ciszy na morzu, eufemistycznie zwanej „ciche dni”?
Nie można tak „z buta” zaburzać pewnej utartej tradycji, schematu, rytuałów. Raz, że trochę strach, no i… tradycyjnie – dlaczego to zawsze ja mam wyciągać dłoń pierwszy/pierwsza? (niepotrzebne skreślić).
Wtedy, w takich krytycznych sytuacjach, z pomocą przychodzą takie żółte, samoprzylepne, niezbędne w każdej zagrodzie karteczki.
Po to one właśnie są!
Tak, to jest To, i ma To sens, tylko… hmm… gdzie?
Lodówka byłaby dobra, ale może Ziuta nie taki Skowron, wstanie za późno i nie zajrzy? 
To może drzwi, wyjściowo-wejściowe „takie sobie wymarzyłem”? Ale jak w pędzie będzie to może nie zauważy lub nie skojarzy!
Lustro! Tak, najbardziej logiczne jest lustro, to w łazience.
Jest, mamy to, kobieta może nie zjeść, może na skrzydłach spóźnienia frunąć po schodach nie tracąc ułamków czasu na otwieranie drzwi, może wyjść razem z nimi, ale bez makijażu nie wyjdzie nawet do przedpokoju.
Tak, lustro to optymalna lokalizacja do transferu informacji, a przy okazji godnego, wstępnego, na razie zdalnego, rozpoczęcia dialogu i próby przełamania lodów.
„Jeśli można prosić, to proszę, obudź mnie jak będziesz wychodziła, o 6:30, dzięki!” – tak brzmiał zgrabny ale konkretny, czytelny, drukowanymi napisany napis.
Sprawa sprytnie załatwiona, można spać a budzikom śmierć.
Gdy Sowa wstał, ta – wstał()! – wyskoczył jak kot na widok ogórka, o 7:45, i z wyciem pobiegł do łazienki, zobaczył karteczkę, samoprzylepną, żółtą, przyklejoną jak ją zostawił, na środku lustra – „Tak, oczywiście, proszę bardzo, no wstawaj, już 6:30”

Dodaj komentarz

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑