Nie bardzo wie o co tu chodzi, ale nastąpił chyba lekki przeskok i ot po prostu sobie leży (dla odmiany nie na chodniku), oddycha, obok coś pachnie, i ogólnie jest czysto, schudnie, bezpiecznie.
Dobra, zostawmy to na później i skupmy się na podstawowej filogenezie; nieźle byłoby, na przykład, znowu stać się kręgowcem. A potem przydałaby się umiejętność poruszania na czterech nogach.
Pierwsze próby sromotnie go zawodzą, ciało którym próbuje sterować nie słucha tego procesora.
Czas zaktualizować sterowniki, przeczyścić ram, zrobić defragmentację dysku.
Cóż, na początek zajmijmy się więc rekonstrukcją zdarzeń.
Pierwsza myśl która przyszła mu do głowy po gwałtownym przebudzeniu była kontynuacją, ciągiem dalszym, logiczne, musiał skończyć to co zaczął wychodząc wieczorem z domu:
-Ej gościu!?! Co ty robisz, nie celuj tym we mnie!
Tak, teraz sobie przypomina, strzały tego frajera, i fascynujące: grawitacja przestaje działać, w zwolnionym tempie widzi jak ziemia unosi się, staje do pionu i uderza go w głowę płytą… cóż, chodnikową tym razem.
A potem… a potem nie ma potem, potem jest teraz, kontynuacją tej fizycznej anomalii, i fatalnego zderzenia jest łóżko z dużą ilością podpiętych i popiskujących akcesoriów, światłość, jasność, czystość pościeli i ogólny luz.
Dobra, chyba żyjemy, czas więc się zbierać, a no tak, faktycznie, sterowniki jego ciała się aktualizują (w ogóle, co to za terminologia, skąd ta dziwna gadka w jego głowie?)
Potwornie duży, chyba ma z 600 cali, ledwie odstający od ściany telewizor, oni go tam zacementowali z tyłu? zamiast cukierkowych disco hitów poprzetykanych reklamami, pokazuje na zmianę wojnę, pandemię, epidemię i ceny ropy… WTF? 5 dolców za galon i nie ma rewolucji? Co się stało z tymi ludźmi?
No… to chyba chwilowo cały ten Imagine mamy z głowy.
Po nieskończenie długim czasie instalacji sterowników przy pomocy fizjoterapeutów, pobierania łatek akupunkturą, restartów, wgraniu i aktualizacji do nowej wersji sytemu operacyjnego w formie dużej ilości płynów regeneracyjnych, rekonfiguracji peryferiów za pomocą ściśle i perfekcyjnie dobranej diety.
Po przegonieniu hord dzikich dziennikarzy, i odpisaniu na miliard Twittów.
Nucąc pod nosem „Imagine no possessions, I wonder if you can, No need for greed or hunger, A brotherhood of man Imagine all the people sharing all the world” zapoznawał się powoli z nową wersją świata. A gdy dotarł do końca internetu i wrócił, niechcący wdepnął w tik-toka i udało mu się przeżyć, usłyszał mądre i celne rady celebrytów na każdy temat i dał radę je zapomnieć, zobaczył koncert Abby i uściskał ich hologramy, oraz pogadał z hmm… no cóż… starymi kumplami, nadeszła ta chwila:
Jest gotów! Czas wyjść i zmierzyć się przyszłością która nagle stała się teraźniejszością. Ale za nim to zrobi to ma takie małe marzenie, Iamgine takie ostatnie:
-Wsiąść do Samby, tego starego dobrego Volkswagena z odsuwanym dachem, dużą ilością chromu, i pyrkając przygazować go radośnie i zaciągnąć się spaliną. Ostatni raz, jak dawniej, z gitarą, śpiewem, kumplami i dobrym towarem pojechać na wschód, choćby do Indii. Dobrze zatankować, odpalić, przypalić i jechać, jechać, jechać bez przerwy aż po świt. Wrócić na chwilę do przeszłości, zapomnieć o tu i teraz…
-No Lennon, gotów? Wsiadaj Stary! Jak ci się podoba nasza nowa bryka? Fajny jest, nie? Elektryczna nówka, 300 kilosów zasięgu na jednym ładowni baterii!
Lenon
Światłość, jasność, drobinki kurzy wirując podświetlone promieniami słońca opadają powoli poza zasięg spanikowanego wzroku. Ale nie, to chyba nie jest raj (Imagine there’s no heaven), nie jest pewien czy zasłużył, fak, czy jest godzien na wieczny odpoczynek tego typu. Oby nie! Prawda, nigdy czegoś takiego nie doświadczył, ale wydaje się, że po piekle to też nie jest wycieczka (No hell below us): bez tych rekreacyjnych przejażdżek łodzią po malowniczej rzece Styks, bez powolnego schodzenia do nudnej przynęty na turystów-Jaskini Plutona, bez zatrzymywania się po drodze, by kupić karty wędkarskie na Jezioro Ognia.

Dodaj komentarz