Co ja na to, i czy kogoś znam kto to może zrobić?
Najpierw się zdumiałem! Jeździłem wieloma, bardzo chyba nawet wieloma autami, ale żaden z nich nie miał 80 tys przebiegu. W całym moim wieloletnim kontakcie z pojazdami nie widziałem jeszcze samochodu wystawionego do sprzedaży w saloon powszechnie zwanym KOMIS (Koordynator Okręgowy Motoryzacyjnej Intensywnej Sprzedaży), z takim przebiegiem! 120, ok 150… no… maksymalnie 180 tys, ale 80?
Tak myślę, że przecież to jest fabrycznie nowe auto. Co oni chcą wymieniać w nowym pojeździe? W samochodzie który niemal jeszcze się kręci po fabryce!
I okazało się, że to nie 80 tylko 50 i nie kilometrów tylko mil.
Ach, więc to Amerykański jest pojazd! Trzeba było tak od razu. Teraz się wszystko zgadza. Tam nawet na kubku z herbatą piszą żeby uważać bo gorące i można się sparzyć, a jak ruchome schody nagle staną to nikt się na nich nie ruszy tylko grzecznie czeka na pomoc!
Teraz się nie dziwię tej wymianie oleju w nowym aucie. To Ameryka, a nie smażalnia we Władku, tam się oleje wymienia!
I przy tej okazji, zaraz po wyjściu ze zdumienia, przypomniałem siebie jak sam kiedyś próbowałem wymienić olej w skrzyni.
W skrzyni automatycznej, w Europie, w Polsce, we Francuzie.
Podjeżdżam do ASO (Autoryzowana Stacja Obsługi lub Automatycznie Strzyżemy Ofiary) i mówię:
-Chciałbym wymienić olej w skrzyni automatycznej!
-Proszę bardzo, jak najbardziej, z tym że oleju w tej skrzyni nie wymienia się!
Hmm, sprawdzam gdzie jestem… Chwila, nie, to nie Władysławowo, więc pytam:
-Dlaczego?
-Producent nie przewiduje, nie mamy więc takiej usługi.
Cholera no, producent mojego scyzoryka przewidział serwis olejowy, producent mojego roweru też, a ten… nie przewiduje.
-Ale jakbym się uparł, to wymienicie?
-Tak, ale na pana odpowiedzialność, do podpisania jest 5 skoroszytów dokumentów, a koszt to dochód narodowy brutto Afrykańskiego państwa ale(!) mamy promocję więc małego. Wymieniamy na zimno, grawitacyjnie czyli statycznie. Odstawi pan wóz wieczorem a rano rach ciach, co sobie spłynie to uzupełnimy.
-Yhm… na ZIMNO, STATYCZNIE, ok, to ja się zastanowię – i pojechałem.
Coś mnie ta nazimność statyczna spokoju nie dawała, więc podjechałem do innego ASO (Ale Skubańca Oskubiemy)
-Wymieniacie?
-Nie..
-Ale…
-Dobra, za walizkę złota możemy się podjąć, ale na ciepło, dynamicznie, maszynom specjalnom lewatywom takom.
-Na CIEPŁO, DYNAMICZNIE?
Kurna, ta sama firma, ta sama skrzynia, jeden kraj, a jedni na zimno statycznie, a drudzy na ciepło, dynamicznie… No nie mogę. Dobra, do trzech sztuka, zadzwonię do fachowca co jest znany z tego, że się zna.
-Fachowco, a w skrzyni tej automatycznej to wymieniasz olej?
-No pewnie! Na CIEPŁO, STATYCZNIE…
OjaCierpięDolę! Czyli we Władku jednak mają rację.
Olać olej, jakby co to wymienię całą skrzynię, chyba będzie pewniej.
Olej olej
Osobistość, nie byle kto, bo sam Profesor Mądra Głowa którego niezwykle szanuję, wyczytał w instrukcji swojego pojazdu, że już niebawem, dosłownie za chwilę, w okolicach 80 tys km przebiegu producent zaleca wymianę oleju, w dodatku w skrzyni biegów!

Dodaj komentarz