Mimo usilnych ich starań, a być może właśnie dlatego, bo dodajmy tu – czas w ich sytuacji jest kluczowy, nie dają rady z uruchomieniem sprzętu.
Pewnie jak zwykle, tradycyjnie i do bólu standardowo, jest to zwykła, cholerna złośliwość przedmiotów martwych!
Ileż razy nas to spotyka: drukarka drukuje zawsze wtedy kiedy nie ma takiej potrzeby, a pociąg przyjeżdża spóźniony właśnie wtedy kiedy jesteśmy na dworcu na czas!
Na bank, teraz kiedy potrzeba jest pilna, sprzysięgły się przeciw nim wszechświat i okoliczności, a całością pilotuje ubawiony Bóg.
W końcu, doszli co zacz – to akumulator się rozładował! Ale teraz, ponieważ w połowie drogi rezygnować nie zamierzają, postanowili go podładować lub ostatecznie podmienić.
W tym celu poproszono o pomoc przechodzącą obok parę, nerwowość rośnie z każdą minutą, nie ma już czasu na koła ratunkowe typu telefon do przyjaciela.
Jeden z mechatroników, zmęczony zmaganiami oprał się o maskę w pozycji „Naku*rwiam Zen” i duma, a drugi jowialnie lecz grzecznie, choć trochę niewyraźnie zagaił do wzmiankowanej wcześniej pary:
– Nastąpiła nagła potrzeba wymontowania tego tu oto akumulatora. W związku z tym, przepraszam bardzo, nie macie może pożyczy klucz 13-kę?
Bo czywistym jest, że przecież każdy chodzi z kluczami.
Od słowa do słowa – gdyż to już na pierwszy rzut okiem ciekawa akcja – wywiązała się rozmowa.
W toku tej luźnej, konwersacyjnej wymiany zdań, ustalono, że panowie nie wiedzieli iż akumulator jest niesprawny gdyż auto nie jest ich, ot, próbują je sobie „wypożyczyć”, ale czy właściciel się zgadza to nie wiedzą bo nie pytali.
Ale, spokojnie, jak już się go – znaczy ten pojazd – odpali to oczywiście kolega „Zen” będzie prowadził, gdyż aktualnie jest mniej pijany.
Resztę tej niezmiernie interesującej konwersacji zakończono na komisariacie, bo ta zaczepiona para to była, świeżo po pracy, Policja w cywilu.
Pomoc
Drzwi uchylone, maska podniesiona, dwóch panów ciut nerwowo i nader intensywnie majstruje przy samochodzie.

Dodaj komentarz