Owszem, minęło już wiele minut, ale nie dbał o to. Nie dbał, gdyż jest strategiem i to przewdział. Minut marudzenia i kąśliwych uwagi niedowiarków, minut nerwowej ciszy która aż krzyczy, ale też nerwów ze stali, nadludzkiej koncentracji, i myślenia w skali szerszej, nieomal globalnej.
Teraz wszedł w stan „Ponad”, czuł jakby wyszedł poza swoje ciało, jak ptak, z góry obserwował i widział wszystko. Był jak genialny strateg, mistrz szachowy, planujący wszystko 3 ruchy do przodu.
Nie martwił się, on to przewidział i był pewien swego.
Z wysiłkiem drwala, precyzją chirurga i lekkością baletnicy, stalowym chwytem swych mocarnych ramion, muskając pedał gazu niczym spadający puch, sukcesywnie, krok po kroku, nieubłaganie jak beznamiętny cyborg, realizował swój plan.
Oj tak, oczywiście, że wcześniej wiedział iż łatwo nie będzie. Nie tu i nie dzisiaj. Jasne, wiedział co go czeka, lecz był przygotowany na bój, na konfrontację, na potyczki, wiedział również, że nie ustąpi.
Ma się w końcu w życiu jakieś zasady, jakiś taki wewnętrzny imperatyw, coś co kieruje nas na właściwe tory którymi podążamy ku zwycięstwu. Niektórym jest to zwyczajnie pisane – bycie lepszym.
Po kolejnym trudnym, wykonanym z precyzją cyfrowej obrabiarki – do tysięcznych milimetra, manewrze, nieomal muskając przeszkody, w końcu zobaczył!
Phi, oczywiście, jest dokładnie tak jak się spodziewał. I nawet nie zeszło tak długo jak założył. Gdy mógł odwrócić swój skupiony wzrok, spojrzałby z wyższością w koło. Ale nie mógł, gratulacje potem, to co teraz najważniejsze… Akcja!
Sprężył się, skoncentrował jak dziki kot podkradający się do płochej ofiary. Drapieżnik który najpierw bezszelestnie się skrada, nieznacznymi miniruchami zbliżając ukradkiem aż… Tak, teraz liczył się czas i szybkość. Redukcja, cegła na gaz, atak. Tak skupiony na celu, nagle nie widzi już w koło nic, tylko tę lukę w czasoprzestrzeni, cel który zamierzał osiągnąć i… jak bluzg lodowatej wody… hamowanie awaryjne… Inny, lepszy? O nie, na pewno nie lepszy, po prostu mający więcej szczęścia myśliwy ubiegł go! Niech to szlag, ale to nic, może i przegrał tę walkę, cóż fakt, piątą dzisiaj, ale wojna jeszcze się nie skoczyła…
-Misiu, Misiaczku, Misiuniu… Proszę, błagam, daj już spokój, no weź, choć raz zaparkuj gdzieś dalej… Nie musimy wiecznie przy samych drzwiach marketu, przecież może się uda i podejdziemy kawałek pieszo!
-Nie! Nie po to kupowałem „Merola” żeby nikt nie widział!
Strateg
Czym różni się strateg od taktyka? Taktyk podchodzi do sprawy doraźnie, z marszu, a Strateg planuje swe działania w długim okresie.

Dodaj komentarz