Za5dych

 „Mnie ceny paliwa nie interesują, ja zawsze tankuję za5dych”.

Daje to poczucie kontroli, spokojną głowę, odporność na wahania cen i neutralność w brutalnej wojnie o surowce.
I bardzo dobrze, czasem przejadę więcej, czasem mniej, ale zawsze za5dych, więc mam luz.
Gdy ceny zaczęły rosnąć w sposób zdecydowany, ja w sposób równie zdecydowany postanowiłem nie zmieniać swojej polityki energetycznej.
W ramach dbania o równowagę psychiczną i kontrolę tego obłędu, zawziąłem się i za wszelką cenę, to znaczy za5dych, zamierzałem trzymać się swoich zasad i zobaczyć, co się stanie.
Naprawdę, to duży komfort mieć finanse pod kontrolą, wydatki trzymać mocno w dłoni, no i przede wszystkim, być zajebiście twardym negocjatorem.
Chociaż nie, być po prostu zajebiście twardym, gdyż ja nie negocjuję!
W razie jakby co, będę po prostu tankował częściej. I tak to szło, tzn. jechało: Jeżdzę tyle samo, tankuję za tyle samo tylko częściej i szlus.
Nie kapitulowałem, mimo że wojna o zasoby wkraczała w trzecią prędkość kosmiczną, chociaż, choinka, teraz już muszę tankować codziennie. No, kosmos!
Jednak nie cofnę się, skoro przyjąłem te „zasady walki” i tak postanowiłem, tego będę się trzymał, tak mi dopomóż Instrubotorze. 
Dystanse „międzytankowań” były coraz krótsze, a cena paliwa rosła, jak rzeżucha, w oczach. A ja nic, za5dych i ani centa więcej.
Było późne popołudnie, gdy po raz kolejny, no cóż… drugi dzisiaj, pojechałem zatankować.
Nikt na chacie, zajęty własnymi sprawni, nie zwracał uwagi, gdy moja nieobecność się przedłużała, lecz w końcu się wydało:
-Gdzie jesteś?
-Spaceruję…
-Spacerujesz? Jaja Mi_ robisz, Ty, Teraz, Co Cerujesz?
-Spa Ceruję! Postanowiłem się przejść, nie można?! 
-Można, można, powiedziałabym „jedzie Mi_ tu czołg” ale teraz nie wypada, więc mów jak jest, rozbiłeś wóz? 
-Nie, no gdzie! Ja? No, skąd! Ech… Dobra, M., zatankowałem jak zwykle i gdy wracałem, brakło Mi_ paliwa…

Dodaj komentarz

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑