A w Norwegii

 System mostów i grobli nad zatoką Hustadvika tworzy jedną z najwspanialszych tras drogowych.

Jadąc nią masz wrażenie przemieszczania się po otwartym oceanie. Atlanterhavsvegen – bo o niej tu mowa – usytuowana jest w ciągu trasy nr 64 pomiędzy Kristiansund a Molde i przebija się przez archipelag kilku małych wysp oraz szkierów w zatoce, w odsłoniętej część Morza Norweskiego.
Całość opiera się na systemie grobli, wiaduktów i ośmiu mostów, spośród których najbardziej widocznym jest (widoczny tu) most Storseisundet.

Bond uciekał… właśnie nią.
Kiedy zorientował się – a nastąpiło to błyskawicznie, przecież to Bond! – że zagrożenie nadciąga dość szybko mimo iż z dozwoloną prędkością (to Norwegia, nawet panów Złoli mandat mocno tu zaboli) od razu wsiadł do Land Cruisera i wbił w Atlanterhavsvegen (Drogę tę Atlantycką).
Bad Gajz do pościgu i neutralizacji mister Bonda też wybrali pojazdy z „Land” w nazwie. Nówki sztuki, nieśmigane, tamtegoroczne, prosto z salonu. Może nie mieli czasu doczytać do końca nazwy (tam Land i tu Land, a Bond ucieka), może kierowali się estetyką – bo te ich „Landy” potrafią się podobać – ładne są nad wyraz, a może uwierzyli dobremu sprzedawcy i dali sobie wmówić że te wszystkie systemy sterowane zerami i jedynkami przez krzemową SI (Sztuczną Inteligencje) to jest dokładnie to czego potrzebują na starszego już pana Bonda w równie starszym pojeździe i ich wspólną dzielność oraz doświadczenie?
Tego nie wiem. Wiem tylko, że dojrzały Land Cruiser z równie dojrzałym Bondem zrobili z chmarą Bad Gajzów w Land Roverach to samo co mój ojciec gdy kiedyś ciut się zirytował. 

Mojego ojca będącego w platynowym już wieku, zaczepił młodzieniec. Dziewczęciu które prowadził chciał zaimponować może, albo co? Nie wiadomo.
Zaczepiał i zaczepiał aż ojciec mój, co był nad wyraz spokojnym gościem – dopóki się nie wkurwił – postanowił skrócić ten niegrzeczny dialog i machanie gałęziami przed nosem, bo kolacja stygnie.
Wtedy się nawet bardzo nie wkurwił, a i tak młodzieniec, po strzale w ryj, leciał na tyle długo żeby mógł na spokojnie sobie przemyśleć dotychczasowe życie oraz przyszłe koszta stomatologiczne.
Tak, krótko mówiąc, leciwy już Bond i TataMi_ spuścili Bad Ggajzom , każdy na miarę swoich możliwości, koncertowy wpierdol.
Ludzi którzy żyją dostatecznie długo by posiwieć nie warto lekceważyć.
Niektórych starszych samochodów, które mimo wielu lat są żwawe, również.

Mimo, że jedni od auta oczekują wygody, inni prestiżu, kolejni adrenaliny, szybkości, osiągów lub dzielności w terenie, tudzież sprawnego rozprawiania się z wrogiem, to jest coś co łączy ich wszystkich.
Co jest nadrzędnym oczekiwaniem od prestiżowo wygodnego adrenalinożercy, połykacza szybkości o doskonałych osiągach i dzielności w terenie?
Otóż to żeby dało się nim jeździć niezawodnie. Aby można było na nim polegać, nawet jeśli to tylko po bułki chcemy się udać, nie musi to być od razu gonitwa po bezdrożach z zawodowymi mordercami. 
Ogólnie i uniwersalnie auto ma służyć do przemieszczania. Jednak, co komu po prestiżu super glamour, po wygodnym wymasowanym i podgrzanym siedzeniu oraz o przyśpieszeniu z pod świateł większym niż myśliwca, gdy nasze cacko nagle staje sobie przepięknie rozkraczone na pasie awaryjnym autostrady, a właściciel gustownie przyodziany w odblaskową kamizelkę oczekuje w zimnie za barierkami?

I Bezdyskusyjnie ZA Barierkami!
Jak się nam auto zatrzyma na autostradzie, to nawet jeśli piździ chociaż nie jesteś w kieleckim, nawet jeśli dzieci mogą zostać przechłodzone i wystąpi póżniej katar – wysiada się z auta, i przechodzi za bariery ochronne. Nie ma, że to boli w kroku. Zawsze lepiej mieć później katar niż, jak w „Bondzie” nagły „kontakt z prasą” w postaci kilkudziesięciu ton ciężarówki, gdyż kierowca tira zagapił się na tik-toka, i zrobił nam z tyłu „jesień średniowiecza”.

Auto przede wszystkim powinno być niezawodne, a jednym z najbardziej niezawodnych pojazdów świata jest wspomniany Land Cruiser – Toyota.
Dobrze wiedzieć, mieć to przekonanie z tyłu głowy, że nasz pojazd pojedzie, nie zawiedzie, i nie trzeba w nim wyłączać grzania, jechać w zimie na zimno, bo nam prądu braknie.
Jakoś tak się złożyło, że za jakiś, nie za długi, nie za krótki, lecz w sam raz – czas, w UE nie kupisz nowego auta innego niż elektryk, a przy okazji, w Norwegii, najbardziej chyba zelektryfikowanym samochodowo państwie Europy, firma żeglugowa Havila Kystruten podjęła decyzję o zakazie wjazdu na pokład ich promów samochodów z napędem elektrycznych oraz hybrydowym.

Ja się tam nie znam, może elektryczność jest nieunikniona, może po drodze naukowcy wynajdą coś innego, może paliwo będą nam robić bakterie z przetworzonego plastiku lub auta będą z perowskitów, a może przyleci UFO, ale teraz najbardziej niezawodny samochód świata, Toyota Land Cruiser jest jak kiedyś Ford T o którym p. Henry Ford mawiał, że klient może u niego kupić samochód w dowolnym kolorze, pod warunkiem, że będzie to kolor czarny, i aktualnie tego Land Cruisera można sobie kupić z dowolnym silnikiem pod warunkiem, że to… Diesel.

BTW. Ja też jestem platynowy, mam ksywę JB i jeżdżę dieslem.
O tojocie nie wspominając.
Zamówienia misji specjalnych przyjmowane są w dni robocze pod adresem nieznanym redakcji.

Dodaj komentarz

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑