A może jak grzybomania we wczesny późnoletni poranek zaraz po ciepłej deszczowej nocy, lub co poniedziałek na HBO, zawładnęła wszystkich umysłami obniżając percepcję do poziomu ściółki?
Nie!
Ludzie podrapali się po dostępnych częściach ciała – ten po tyłku, inny po piwnym hadronie, reszta po kalkulatorach i zapytali o zdanie celebrytów, po czym zrobili na odwrót.
Nie allelektryfikacja tylko dywersyfikacja jest drogą po której trzeba pojechać w przyszłość.
Różne rodzaje napędów i paliw, mnogie sposoby ładowania, ale(!) jedna końcówka kabla – najlepiej usb-c!
Postanowienia różnych parlamentów, w których zakazywano sprzedaży nowych pojazdów spalinowych – chyba, że jesteś Ferrari lub Lambo – wtedy możesz, przesunięto w czasie na bliżej nieokreśloną dalszą przyszłość.
„Odchodzę i nie wiem kiedy wrócę, ale na pewno nigdy”.
Historia zawsze kołem się toczy.
W XIX wiecznym Paryżu ze szpalt, i na łamach alarmowano: ludzie, opanujcie się, bo jak tak dalej pójdzie, i mieszkańców będzie tak szybko przybywać, a z nimi dorożek i koni, niedługo utoniemy w końskim nawozie…
Po czym wynaleziono samochód.
Teraz też, po wielu próbach i porażkach, po władowaniu bilionów w ślepe uliczki, po ujawnieniu, że Tesla zawsze miała silnik od kosiarki pod prawym błotnikiem, a tetrisa i tik-toka zainstalowano w nich dla odwracania uwagi kiedy pod pozorem mycia szyb z termosu ten silniczek był uzupełniany paliwem, po odblokowaniu tajnych projektów blokowanych przez Węglowodorowe Lobby Magnatów, kiedy w końcu sypnięto gorszem gdzie trzeba bo zrozumiano, że to nie piłkarze uratują ludzki świat lecz naukowcy… i w końcu, ruszono z kopyta.
Panie! Wymyślono jakieś ogniwa kompozytowe i elektrolity żelowe otrzymywane z kopolimeru, oraz kolejne jeszcze lepsze.
„Panie, ja tam nie wiem, ja się nie znam, ja tu kafle kładę! Każą – kładę, nie każą – nie kładę.”
Nowe ogniwa były małe, dobrze trzymały energię, nie bały się chłodu, szybko się ładowały i…
…Na szczeblu światowym zunifikowano ich kształty i wielkość, tak żeby każdym pojazdem można było podjechać na Stacjo Naładowczo, wyjąć z auto owo ogniwo, wymienić na naładowane, jechać dalej. I jeszcze masz czas – jeśli tylko chcesz, żeby się kawy napić – jednej, a nie tak jak teraz tzn. kiedyś – że wypiłeś piętnaście i już więcej nie możesz, ale musisz, bo do końca ładowania jeszcze 2 godziny a kawa w gratisie.
Do tego poprawiono systemy zasilania wodorem, sięgnięto po hel-3, wybudowano transkontynentalne „elektrostrady” ładujące ciężarówki indukcyjnie w trakcie jazdy (takie nowoczesne TrolejTiry), wdrożono globalnie program „elektrownia atomowa w każdy obejściu” a, no i zaprzęgnięto bakterie do roboty.
Bakteryjki te robiąc niewidoczne ludzkim nieuzbrojonym okiem swoje hokus-pokus, zamieniły tworzywa lub glony w materiał pędny…
I niewiadomo kiedy, rach-ciach, było po zawodach.
Spokojnie! Świat ludzi miał upaść to upadnie, ale jeszcze nie teraz.
Póki co wizje smętnych kabli do ładowania wiszących z okien wieżowców opadły.
Zapisy do kolejki, ustawianie od rana babci żeby pilnowała, łapówki za odstąpienie numerka, i zapożyczone z plaż blokowanie ręcznikiem ładowarek – uniknięte!
Petrolheadzi w końcu zasnęli uspokojeni, a ich mroczne noce wizje braku zapachu spalin i tembru widlastej ósemki, po których się z krzykiem budzili szukając psychotropów – zniknęły. Uff, w końcu, po latach, mogli przespać całą noc.
Przykitrane w garażach, pod kocami V-12, nagle straciły na wartości, ale za to można było bez strachu przed atakującymi z rowerów Kamikadze Ekoekstremistami wyjechać nimi na przejażdżkę.
Apokaliptyczne wizje przepalonych, zniszczonych od przeciążeń sieci energetycznych, kiedy to po tygodniu braku prądu ludzkość cofa się do epoki Kamienia Złupionego, pozostały w książkach z fiction.
Kto chciał to sobie jeździł V-12, ale jak zwykle – mało kto chciał, bo kiedy w grę wchodzi CCC (Cena Czyni Cuda) sentymenty schodzą na dalszy plan.
A, i najlepsze na koniec. Autonomiczność.
Na bazie Ai i ChatówGPT stworzono taką superinteligencję, że Auto naprawdę mogło już być „Nomiczne”.
Teraz mogłeś, jak kiedyś w pociągu lub samolocie, by czasu nie marnować – podczas jazdy pracować, co i tak kończyło się założeniem gogli VR i przejściem do metawersu aby spędzić tam czas na walce z potworami, byciu szpiegiem, piratem, przymierzaniu ciuchów, kuciu mieczy, dzierganiu gobelinów, zabijaniu goblinów, lataniu statkiem kosmicznym… strzyżeniu psów czy co tam kto sobie wymyślił w swoim znudzonym umyśle, a auto Nomicznie i bezpiecznie, bo spięte w sieć z milionami innych, dowoziło Cię na miejsce.
Pięknych czasów doczekałeśMi_, pięknych!
Wstałem wcześniej niż rano. Obudził mnie jakiś lekki, ledwo słyszalny szum. Gdzieś podprogowo w gadziej części mojego ssaczego mózgu coś wzbudziło we mnie pierwotny niepokój.
Dzień zapowiadał się pięknie. Spojrzałem przed siebie, w lazurze morza łagodnie złamanym grzbietami białych fal przeglądało się słońce, na niebie ani jednej chmurki, a na odległych szczytach gór leży śnieg.
No! Wejść w dzień, w takiej scenerii, nawet o 6 rano w nocy, jest dużo łatwiej, nawet jeśli to tylko komputerowa animacja na ekranie wielkości ściany – ale, dzięki Alexjej! 16k robi robotę.
Obrazy, nawet najpiękniejsze, są tylko obrazami, a ja jestem stary… daty, i jeśli mam jak sprawdzić pogodę – to nie sprawdzam jej na smartfonie.
Wziąłem więc kubek kawy i wyszedłem przed dom, empirycznie się przekonać jak cudowny czeka Mi_ dzień i z ciekawości – co też się dzieje ze światem o barbarzyńskiej 6 rano w nocy.
Ledwie obudzony, między jednym łykiem doskonałego espresso trippio „Zabójcy Cieniasów” skonstatowałem, że na Bugu we Włodawie przybyło 4, na Sanie ubyło pięć, słońce świeci ino ino a mojego Autonomicznego pojazdu nie ma na podjeździe, chociaż wieczorem jeszcze był.
Ach, to to mnie obudziło! Szum opon na podjeździe.
Profesjonalnych złodziejów wykluczyłem od razu – teraz globalnie zajmują się tym Somalijscy Piraci, ale ich hakerzy kradną tylko ciężarówki pełne towarów, a takiego jak moje, robionego w jednakowych milionach wozidła nikt z nich by nie tknął… nawet dla zabawy.
Co za idioci połasili się na ten, wpięty w globalnym komunikacyjny system sprzęt, przecież teraz wystarczy… Zresztą… jak to kraść?
Ech, co za pajace, spokojnie wyciągam telefon „memory fajf, siara.. i wszystko jasne” i auto zaraz będzie zdalnie zablokowane.
Nowy, Wspaniały Świat!
O, i jakaś wiadomość?
„Panie Mi_ nie zapłaciłeś pan w terminie raty kredytu za samochód.
Na czas spłaty pojazd SAM Się odholował na bankowy parking.
Wiadomość wygenerowana automatycznie, prosimy na nią nie odpowiadać.”
Nomiczność
Czy elektryfiksacyjna mania elektromobilności dopadła, po czym ścisnęła swoją pancerną ręką i już nie puściła ludzkości?

Dodaj komentarz