Pod(przed)miot

 Mercedes zaprezentował ostatnio kilka pojazdów które, zdaje się, wytyczają nowe szalki.
No Czad!
Jednym z nich jest Mercedes-AMG S63 E Performance. To najmocniejsza wersja luksusowej limuzyny, jaka kiedykolwiek powstała. Ma 802 KM i 1430 Nm maksymalnego momentu obrotowego.
Na większości dróg, z różnych powodów, można poruszać się z maksymą prędkością 130/140 km/h więc te 1430 Niutonometrów połączone z 802 Koniami Mechanicznymi uważam, w limuzynie, za optymalną ilość siły i mocy by podołać temu zadaniu.
Nadchodzi też nowa wersja klasy E, na pokładzie której została zainstalowana wewnętrzna kamerka. Nie, nie do monitorowania zmęczenia czy antykradzieżowo (chociaż, jakiś amator może je tak wykorzysta), ona (kamera) jest tam do nagrywania filmów na Tik-Toka który również będzie tam w standardzie zainstalowany.
Ale po coś te LCD ekrany wielkości tv z PRL się montuje!
Nie bardzo wyobrażam sobie przyjemności z jazdy bez relacjonowania tego bezpośrednio na cały świat, nie można być samolubnym i należy szerować swój zajebisty lajf ze wszystkimi innymi.
I ja to szanuję, bo jak inaczej być w trendzie, trzymać rękę na pulsie, i nie podlegać jeszcze pod jurysdykcję A.S. Bytom
Mercedes CLE, który został wyposażony w najnowszą wersję systemu infotainment MBUX, także wyposażony jest w aplikację TikToka. Ale spokojnie! Nie samym tik tokiem człowiek żyje, mamy tu też inne platformy i aplikacje znane ze smartfonów – Pocket Casts, Zoom, Webex czy nawet grę Angry Birds, a także przeglądarkę internetową Vivaldi.
No jak nie jak tak, to w końcu jest samochód c’nie?
Kiedyś, kiedy ludzie mieli czas skupienia ciut dłuższy niż welonka, Tom Clancy napisał całą serię książek o przygodach Jacka Ryana.
Łebski był z tego Ryana gość. Za biurkiem potrafił coś przeanalizować trafnie, i w terenie sobie skutecznie poradził z jednym watażką czy drugim terrorystą.
Tu pomógł z bombą, tam z łodzią podwodną, a w Londynie to nawet uratował życie rodzinie królewskiej (nie no, nie całej!).
Taki scyzoryk wielofunkcyjny na każdą okazję oparty na używaniu rozumu.
Ale, poza rozumną głową, ten nasz doktor Jack „Victorinox” Ryan, w najnowszej serialowej odsłonie swych książkowych przygód, ma i jeździ, o ile mnie oczy nie mylą, samochodem BMW CSL 3.0. no, może to jest E9.
Tak czy siak, pojazd to z lat 70-tych, narzędzie piękne i służące tylko do jednego – do przemieszczania się.
Mimo iż wiem, że go tam wrzucili bo ładny i dobrze kontrastuje z nowoczesnymi wozidłami, to i tak… fajnie.
Facet który, jak kiedyś wielu – używa wiedzy i rozumu, jeździ pojazdem opartym na połączeniu techniki, mechaniki i sztuki użytkowej. Gdzie kierownica służyła do kierowania kołami, gałka zmiany biegów służyła do zmiany przełożeń, a siedzenie do siedzenia tak aby przez szybę można było patrzeć i widzieć, bo grubaśne słupy, kamerki neony i setka innych urządzeń nie przeszkadzały w tym do czego pojazd służył i po co się do niego wsiadało – w jeździe.
Kiedy nie było komputerów przenośnych dzięki którym możemy pracować na plaży, człowiek wyłączał sprzęt wychodząc z pracy i już nie pracował bo wyszedł i nie miał jak.
Na rybach nie wysyłał przelewów tylko pił wódę, filmy oglądał w kinie w nie w poczekalni u lekarza, w restauracji spotykał się żeby pogadać z osobą z która się tam umówił, a nie z całą resztą której tam fizycznie nie było – wyjętą z kieszeni i jebniętą na stół w smartfonie.
Kiedy ludzie mówili do siebie po ludzku „dzień dobry” a nie „witam” jak udzielne książęta.
Niby cieszę się, że technologia idzie do przodu, że świat się rozwija, a technika jest w służbie człowieka ale… niebawem, w zalewie bodźców i ilości dostępnych „na już” opcji, nawet nie zauważymy jak i kiedy minęło nam życie, a A.S. Bytom z ciętą ripostą i szpadlem już na nas czeka służąc usługą.
Kurwa, coraz bardziej tęsknię do czasów kiedy w skupieniu mogliśmy zajmować się tym czym akurat się zajmowaliśmy, a przedmioty, po pierwsze „służyły”, a po drugie nam, i to do tego do czego je skonstruowano… bo jak coś jest do wszystkiego to jest do dupy.

Dodaj komentarz

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑