Tam, w kosmosie, Webb i koledzy teleskopy w punktach libracyjnych ustawiają, wysyłają sondy jakieś JUICE co badać mają Jowisza i jego najważniejsze księżyce – Ganimedesa, Kalisto i Europę.
A to nie byle co, taki Jowisz, bo oddalony jest od Ziemi o jakieś 778 milionów kilometrów, a dróg Intergalaktycznych, ni portali nadprzestrzennych jeszcze nie pobudowano! 8 lat taka sonda będzie tam lecieć.
I co? I wysyłają!
A tu? Dziadostwo!
O, taka choćby pierwsza z brzegu bandyterka.
Jednego mojego Ziomala zaczepiono, w Amsterdamie, z niepozostawiającym złudzeń żądaniem oddania kasy bądź towaru!
Ziomal popatrzył na łachudrę, i widzi – ani to ogolone, ani uczesane, na nodze klapek, a dres brudny i niewyprasowany!
Wkurzył się Ziom na ten afront i mówi: że ni uja! To jest jego ostatnia działka, a kasy nie ma, więc byle dziadowi nic nie odda!
-Człowieku! Nie widzisz?!? Przecież ja ci grożę śmiercią lub kalectwem! – próbował negocjować złoczyńca z przeceny.
-Czym, widelcem mnie chcesz kurydwie sterroryzować szmaciarzu? Mię(?!), człowieka z bloków o 10 klatkach?
I zabrał mu ten widelec, i jeszcze go w dupę kopnął.
O sobie to nawet nie wspomnę, mnie to już w ogóle nikt nie zaczepia. Mało jestem jedwabisty po wierzchu i raczej nie do rany przyłóż, więc trochę strach.
Na pewno gdzieś na tych swoich tajnych grupach zajebistych zabijaków mają moje zdjęcie na wallu „tego pana nie obsługujemy”.
Dziadzieje ta bandytka strasznie.
Klasa znika, a honor umarł w samotności.
Ech, nie tak jak wtedy, kiedy czerpano wzorce od najlepszych.
Z klasą, na poziomie, i w stylu Ala… nie, nie Paczina, tylko Capona się działało.
Może nie zawsze pod krawatem, ale na swój sposób elegancko, z kulturą… oraz pistoletem.
To przecież Al dał podwaliny jakości, empatii i asertywności w zbrodni, swoim słynnym „Znacznie więcej niż dobrym słowem zdziałasz dobrym słowem i spluwą.“
Kiedyś, kiedy kurier podchodził do swojego dostawczego Mercedesa Sprintera, już wiedział, był z góry przekonany: negocjacje nie mają sensu.
Panowie których nierzadko ujrzał opartych o drzwi, już chyba nie jego pojazdu, stali spokojnie i grzecznie, a gdy podszedł bliżej upewniali go w tym przekonaniu rzucając uprzejmie: Pozwoliliśmy sobie zaczekać, co prawda samochód już mamy, ale brakuje panelu do sterowania radiem, byłby pan tak uprzejmy zdać sprzęt?
I taki kurier był uprzejmy, bo jak tu nie być kiedy oni tacy uprzejmi, uzbrojeni, no i łatwiej ich przeskoczyć niż obejść?
Ale tacy panowie umieli się zachować, dresy mieli odprasowane a but adidasa!
Oni szanowali swój fach, siebie, i innych.
Tak, łezka się w oku kręci na samą myśl, to były napady!
A teraz? Bez żenady, dumy, honoru ale na skuterach, jeżdżą i atakując smartphony z nienacka wydzierają je z ręki, siatki z biedronki kradną, a oszukane papryki to, bez ogonków wcześniej po drodze oskubanych, ważą na kasach samoobsługowych!
Jasna dupa, to jest poziom?
Gdzie jest teraz ten szacunek dla siebie, swojego fachu, podlegającemu mu klientowi, i naprawdę nieważne czy rabowanemu czy tylko z lekka mordowanemu?
Rany, przecież każdy kiedyś musi umrzeć, więc róbmy to jak ludzie cywilizowani, co na Księżycu byli, cóż… Szanowny Pan wybaczy, taka praca!
Gdzie się podziała ta jakość? Ten sznyt, te czasy, kiedy ludzie się znali swoje miejsce, i wystarczyło tylko kartkę informacyjnie zostawić na kierownicy.
Nawet okna zamykać nie musiałeś bo wiadomo – połóż łapę to potem betonowe buciki.
A nie jakieś alarmy, sztaby, zabezpieczenia i inne blokady skrzyni biegów a i tak ci w nocy zajebią alusy.
Ech… a idź pan panie z taką robotą, tam jeden mały człowiek na Marsa się wybiera, a inny wielki bandyta w Lidlu naklejki na bananach przekleja.
Złoczyństwo
Kurde, ależ to wszystko dziadzieje na tej Ziemi.

Dodaj komentarz