
W Chińskiej Republice Ludowej w latach 1958–1962 ichni wielki przywódca co gardził strojem, strawą i napojem, a tylko dobro narodu miał w trosce, razem z partią swych starannie wyselekcjonowanych przydupasów, pewnego dnia wymyślił, że w celu podniesienia poziomu higieny wdrożą akcję pod kryptonimem „Zwalczanie czterech plag”.
Genialny ten Plan polegał na tępieniu szkodników, a najlepszym jego elementem było tępienie wróbli, które według władz miały wyjadać ziarno na zasiewy.
Ni cholery nie wiem jaki to ma związek z higieną.
Oni pewnie też nie wiedzieli.
Może się przywódca pomylił w przemowie i zamiast „bubel” padło „wróbel”? Dużo nie trzeba, „ó” nie widać jak się mówi, albo np. jebniesz „netto” zamiast „brutto” i już, parę milionów poszło!
A potem, na zasadzie „a teraz szybko, zróbmy to, zanim do nas dotrze jakie to głupie” ruszyli w bój, gdyż przywódca mylić się nie może.
Cóż, w efekcie miliony słabo edukowanych, ale za to łatwowiernych i karnych obywateli w całym kraju zaczęły tępić Wróbelka Elemelka, przez co na polach rozpleniły się owady, które były dotąd zjadane przez te Elemelki.
Szkodniki zniszczyły plony, głód się powiększył, a higiena nie.
Ja wiem, budowa ustroju społecznej szczęśliwości nie jest łatwa nigdzie na świecie, i zawsze była naszpikowana trudnościami jak dobra kasza skwarkami.
Wróg jest wraży, ciągle się waży i poważa podważać, pod kola kładzie kłody, a w tryby sypie piach.
I u nas też kiedyś była niezła Akcja. W Ministerstwie Rolnictwa utworzono referat ochrony ziemniaka (przeciwstonkowy).
W 1946 r. minister rolnictwa – taki wczesny typowy Kowalski – wydał rozporządzenie o obowiązku zwalczania stonki. Każdy przypadek należało zgłosić w zarządzie gminy i dostarczyć znalezione i uśmiercone owady. Nadzwyczajny Komisariat Ochrony Roślin apelował „do całego społeczeństwa, aby stanęło w zwartym szeregu do walki o zabezpieczenie upraw ziemniaczanych przed zagładą”.
Kurator Kagańca Oświaty nakazał przeprowadzić w szkołach pogadanki o stonce, a w maju i czerwcu dzieci wysłano na pola…
…A ja jadę sobie dzisiaj trasę, trochę borem, trochę lasem.
Wiadomo, że miasta mijam, no i wsie, ale grzecznie pytam się:
Coś się wydarzyło jakoś tak z nagła?
Bo jadę i oczom nie wierzę.
Z tego co widzę po drodze, to może, jak kiedyś, padł z Ogólnokrajowych Udoskonalonych Rzeczywistych „Wiadomości” Aktualnych (OkUR”W”A) ważny apel o wzmożenie działań, i 35% procent zapatrzonych w dumacza narodu z poplecznikami uwierzyło i ruszyło.
Wyobrażam sobie, że w podniosłym tonie podali w OkUR”W”A iż „Pozwoliliśmy im życi obok nas, karmiliśmy przymykając oko na drobne wybryki. Mimo ich trudnej, zjeżonej natury byliśmy pobłażliwi. Daliśmy przestrzeń by spokojnie obok nas funkcjonować mogły, bo ciężko mają, a to jednak stworzenie Boże. A ci, w zamian, zamiast wdzięczności, jak się odpłacają?
Nocami grasują spać nie dając przykładnemu obywatelowi, a wynosząc nasze krajowe umiłowane plony umniejszają nasze możliwość konsumpcyjne i co najgorsze – gorzelnicze!
Na chama, same, bez pytania zabierają nam hurtowo nie tylko jabłka z sadów, ogrodów, lepianek i obejść!
Narodzie, jak tak dalej pójdzie, a mamy tu twarde cyfry, to zwyczajnie nie staczy nam produktu na wina nasze „dobre bo tanie” i „tanie bo dobre”, typu „Kwiat z Jabłoni” oraz inne, jakże potrzebne w tych trudnych dla rozumu czasach – uspokajacze i znieczulacze!
Tu, z tego miejsca pytam: Kto wstanie i stanie? Czy jest wsród nas ktoś kto się podejmie, kto się nie będzie bał spełnić obywatelski obowiązek? To jak? Pomożecie?!?”
I z tego co jadąc widzę, natychmiast przywdziali swe kaftany, ruszyli w boj i pomagają.
Nie no, żartuję sobie przecież! Niewiele nam brakuje, ale to jeszcze nie są te czasy.
Ci nasi mniejsi bracia po prostu zadbali o higienę. Żyjąc siermiężnie i ciut dziko w terenach o słabszym zasięgu kablówki, telewizji cyfrowych i światłowód, w te jesienne coraz dłuższe wieczory, z braku wyboru napatrzyli się ciut za dużo na OkUR”W”E i zwyczajnie ich małe rozumki nie ogarnęły tego planu.
Nie dają rady i rzucają się pod koła ostatnim zrywem w ucieczce przed obłędem. Chyba zadbały o tę higienę swojego zdrowia psychicznego dość radykalnie.
A, że chyże są to i nieszczęście gotowe.

Dodaj komentarz