Lapis-lazula

Dwóch hipermęskich – jakby wyjętych prosto z Instagrama – facetów, odzianych w modnie antracytową (taką szaro-czarną, ale zdecydowanie ciemniejszą niż marengo, jednak bardziej zbalansowaną i mniej wpadającą w niebieski niż grafitowy) lajkrę, wracało po satysfakcjonującym fizycznie, oczyszczającym umysł i przynoszącym emocjonalna równowagę Trenigesie.

Wcześniej byli na obowiązkowo cotygodniowym klat depilatesie, brwi ragluatesie, a teraz – po pilatesie – zrobią po jednym proteinowy, opisany szczegółowo do tysięcznych miejsc po przecinku w ich dietesie – z enzymami koktajlesie.
Oj, doskonalesie mają się dzisiaj nasi kolesie.
Kiedy na skrzyżowaniu rysowanych od linijki północnowschodniej z południowozachodnią avenue zobaczyli najnowszego Mercedesa EQS nastąpiła chwila zadumy, podziwu i westchnień, po czym wywiązałasie burzliwa wymiana opinii:
– To grynszpan! Mówię ci: Gryn-Szpan, taki zielono-niebieski. Bo w przeciwieństwie do morskiego jest bardziej zielony niż niebieski a, uważasz! jednocześnie ciemniejszy od patynowego!
– Nie, toć od razu widać mociumpanie, że to Petrol! Tajemniczy i bardzo elegancki odcień niebieskiego.
Cóż, nasi turbomęscy mistrzowie tańca na rurze połączonego z baletem jednak się pomylili.
Ale skąd mieli wiedzieć, że auta już jeżdżące po Kalifornii (a może i Newadzie), a potem cały świat otrzyma reflektory (bo o tym tu mowa), które w określonych sytuacjach będą świecić na… na… Na to odpowiemy po przerwie na grę wstępną, czyli garść informacji wprowadzających.
Otóż, oświetlenie samochodowe przez ostatnie lata przechodziło co najmniej kilka rewolucji.
Obecnie wszystkie nowe samochody wyposażone są w świtała przednie białe( no jak białe, no jak białe, jak niebieskie! Taki denimblue lub fioletowawobłękitny zależnie jak bardzo ci ich właściciel podjedzie pod dupę, czyli zależy od kąta padania i na ciebie od tyłu natarcia).
Światła te – pozycyjne, drogowe, mijania, do jazdy dziennej – są (niech będzie) białe, ale jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie było to regułą.
Żarówki w „innych kolorach” zaczęły pojawiać się przed II Wojną Światową we Francji, i z różnych powodów były one żółte.
Są teorie, że zabieg ten wprowadzono w celu łatwego odróżnienia rodzimych samochodów od przybyszów zza granicy.
Wiadomo, dali swoim żółte światła, żeby przy pomocy Linii Maginota odróżnić Naszych w Citroenach od Obcych w Mercach.
Linii Maginota to zbudowany w latach 1929–1934 przez francuskich Bagietkowych Twardzieli ciąg fortyfikacji, a następnie wzmacnianych do 1939 na wschodnich granicach państwa (z Niemcami i Luksemburgiem). Nie mylić jej z Magentą – kolorem różowym, znacznie bardziej różowym niż cyklamen, taki róż z odcieniem fioletu ale bardziej fioletowy niż różowy, jednak nie tak bardzo fioletowy jak purpura.
Zbudowana za bajońskie sumy linia umocnień nie zdała się jednak na nic, coś im nie poszło po myśli. Może brakło mocy w decyzjach, a może w działach, lub w dywizjach, dość powiedzieć, że kiedy nadjechały mercedesy linia Maginota nie zadziałała.
Jest też spisek który głosi, że takie żółte światła po prostu lepiej sprawdzają się w trudnych warunkach pogodowych; zwłaszcza podczas silnych opadów oraz mgły, ponieważ skutecznie filtrują barwę niebieską.
E tam, to jakaś bzdura, każdy wie, że w czasie mgły lepiej widać na krótkich niż na długich, ale nie na żółtych.
A najlepiej (ostatnio coraz więcej ludzi tak robi) w trudnych warunkach w ogóle nie włączać świateł.
Na litość! Skoro komputer pokładowym nie włączył to on chyba najlepiej wie co co robić.
Nie ma co gmerać przy oświetleniu, bo może pokopać albo co się może skopać.
Przez te wszystkie lata rozwoju motoryzacji pożegnaliśmy żarówki H7 na rzecz ksenonowych, a potem diod LED.
Aż dotarliśmy do teraz, kiedy to mamy do czynienia z lampami adaptacyjnymi, matrycowymi, laserowymi… śledzącymi, skrętnymi, oledowymi…
Panie! Jakieś digital matrix, z kryształkami Svarovskiego, a z czarnymi minidziurami to już chyba niebawem.
Są zaawansowane bardziej niż niejeden komputer i… Weź komuś rozwal lub pęknij taką lampę pod Lidlem!
Jak nie masz OC, AC, CHGW i UJWICO to idziesz siedzieć, albo oddajesz mieszanie, bo te lampy bywają droższe od zwykłego, używanego samochodu.
To przód, a tył? Borze szumiący! Tu to są dopiero niezłe jaja. Diody, ledy, oledy, z dynamicznymi kierunkowskazami, i o rety, ostatnio – np. w Audi – z funkcją wyświetlania komunikatów innym kierowcom (opcja „pokaż palec” za dopłatą i w pakiecie z działkiem Gatlinga).
A teraz, z Kalifornii, od naszych należycie nażelowanych napranych proteinami po kokardę Instalanserów, nadchodzi kolejna zmiana.
Do dobrze znanych kolorów oświetlenia dojedzie kolejny. Turkusowy (no weź, nie wiesz? Nie, to nie od Turków z kebabu, tylko taki, w takim zawsze modnym – niebieski w odcieniu zielonym).
Lampy Mercedesów EQS i klasy S jeżdżących po drogach Kalifornii w USA będą mogły świecić właśnie w taki sposób. Dotyczy to zarówno fragmentów przednich reflektorów, jak i tylnych (obok „klasycznej” czerwieni. Nie mylić z karminowym bo to czerwień wpadająca w róż, tylko w taki ciemny. Na pewno nie pomylisz z eozyną, bo eozyna wpada w intensywny, ale nie w ciemny róż. Łatwiej pomylić z burgundem, ale burgund z kolei bardziej wpada w brąz niż w róż, no i burgundy się pije a nie się patrzy).
Nie jest to jakaś nowa moda naszych Bohaterskich Herosów w Rajtuzach bez Peleryn.
I bynajmniej nie o ubóstwiany w USA tuning tu chodzi (jak wiemy, ich auta mogą nie jeździć ale muszą podskakiwać, oraz ociekać, jak naleśniki syropem klonowym, chromem).
A po co to?
A po to to, by informować innych użytkowników drogi, że samochód porusza się w trybie jazdy autonomicznej na poziomie trzecim!
Kurwa, nawet nie wiedziałem, że jest jakiś poziom pierwszy, a ci już o trzecim mówią!
Tak ma być, że po ustawieniu odpowiedniego trybu kierowca teoretycznie nie musi skupiać się na prowadzeniu, a Mercedes „zawiadomi” o tym innych „Halo ludzie, patrzcie, sam sobie jadę!”
Skąd wybór akurat koloru turkusowego? Oj, to wynik jakichś 200 lat badań które wskazały, że właśnie taka barwa zwraca na siebie uwagę i odpowiednio odróżnia się od innych widocznych na drodze.
Ech, gdzie się podziały czasy kiedy lampa służyła do świecenia, a nie do zbierania wszelkich informacji o pojeździe (włącznie z jego przebiegiem, odbytą w jego wnętrzu oraz pobliskiej odległości ilością stosunków seksualnych i spożytych kanapkach z salcesonem), a faceci chodzili na siłkę i piłkę, i rozróżniali trzy kolory (biały, czarny i chu…pardon’t – kolorjowy).

Dodaj komentarz

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑