Dobrze

Listopad zaczął się Dobrze.
Nagle obudzony skoro świt, około 4., od razu wiedziałem – jest… Dobrze.
Rany, ależ mnie wszystko boli.
No Dobrze, ale to znaczy, że jeszcze żyję.
Kiedyś się raz obudziłem i nic mnie nie bolało to myślałem że nie umarłem.

Tankowanie – paliwo po siedem i rośnie.
No Dobrze, to tylko 80% drożej niż kilka tygodni temu, przynajmniej tarcza antyinflacyjna działa.

Już w pracy tzn. w drodze. Zadzwoniła księgowa z radosnymi wieściami o opłatach za ZUS made in New Ład. Wg tych dobrze przez rządzących pomyślanych wytycznych składka zdrowotna jest do zapłaty od każdej prowadzonej działalności, ale wypłacają tylko za jedno chorowanie, oczywiście jeśli jesteś dostatecznie zdrowy i masz czas oraz możliwości chorować.
No Dobrze, to taka forsa, że na bank będzie emerytura na Karaibach.

Jadąc i dumając, ucieszyłem się. Światowe sankcje odniosły skutek – McDonald’s, pod wpływem presji, poszedł po rozum i wycofał się z Rosji, mogę więc z czystym sumieniem zajechać i kupić tam kawę. Bosz… co za lura.
No Dobrze, ale jest promocja i przynajmniej tanio.

Po spaleniu tankowca paliwa po i setkach kilometrów, okazało się, że załatwiłem – nic.
Zaczynam strategiczny odwrót.
No Dobrze, ciężko sobie wyobrazić żeby było gorzej, to jutro musi być lepiej.

W drodze powrotnej dowiedziałem się, że jestem dupa, nie negocjator. Gdy po wjechaniu czołowo na drodze gruntowej nieutwardzonej o szerokości jednego pojazdu prosto pod DostawaCzaka, uległem i zjechałem na pobocze, a tam, tzn. tu – w z pozoru niewinnej sadzawce – dokonałem odkrycia! Okazała się ona świeżym uskokiem tektonicznym w płycie kontynentalnej Eurazji, a moje podwozie oraz felgi zawyły radośnie na tę geomorfologiczną nowość.
No Dobrze, może i dupa ale jest odkrycie, a szkody na pewno się wyklepie.  

Gdy w końcu dojechałem już do siebie, poszedłem na koniec do sklepu po piwo, żeby jakoś do siebie dojść.
A tam, pod sklepem, patrzę i widzę – siedzi kilku lokalnych, zwanych żartobliwie w żargonie żabojadów „Le Żule”.

Aż żal patrzeć. Biedne te osobniki, pozostające bez samochodów, orientacji w politycznej sytuacji, celów zawodowych i składek na karaibską emeryturę… Co oni mają z życia, no co?
Hmm… zadumałem się… Tak… widziałem wielu starych alkoholików, ale nigdy starego wegetarianina.
Chesus, jak ja im zazdroszczę! I są na maksa i to od rana, wyluzowani.
Gdzie w życiu popełniłem błąd?

Ci mili panowie, standardowo i jak zawsze z pełnym zaangażowaniem docenili moje kierownicze stanowisko:
– „Kierowniku”, jak tam dzień mija?
– Krótka czy długa wersja?
– Krótka…
– Dobrze
.– A długa?
– Kurwa Nie Dobrze!

4 myśli na temat “Dobrze

Dodaj własny

  1. Panie kierowniku, ciekawi mnie ile trzebaby jeździć autem co by ten tankowiec spalić, a raczej jego zawartość. To by trzeba i left i right jeździć non topez i nawet na Santropez

    Polubione przez 1 osoba

Dodaj komentarz

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑