Agent 8.0.0 (QOS)

#szosopasta na 466 słów, 2 minuty czasu czytania

Dzisiaj po raz pierwszy w życiu, a „Ż𝚢𝚓𝚎 𝚜𝚒ę 𝚝𝚢𝚕𝚔𝚘 𝚍𝚠𝚊 𝚛𝚊𝚣𝚢”, zatankowałem swój pojazd za 8!

O-S-I-E-M-Q-R-W-A-Z-Ł!

Zmuszony byłem! Przewidywania brakiem, pustym bakiem, oraz jedną jedyną przyautostradową stacją benzynową w horyzoncie zdarzeń, że okiem nie zmierzysz, która z pozycji siły i okoliczności cen nie negocjuje.

Na ten „𝚉𝚊𝚋ó𝚓𝚌𝚣𝚢 𝚠𝚒𝚍𝚘𝚔” już miałem dostać zawału, gdy nagle postanowiłem jednak wziąć się w garść!

„𝙽𝚒𝚎 𝚌𝚣𝚊𝚜 𝚞𝚖𝚒𝚎𝚛𝚊ć” chłopaku! – powiedziałem do siebie – bo skoro „Ś𝚖𝚒𝚎𝚛ć 𝚗𝚊𝚍𝚎𝚓𝚍𝚣𝚒𝚎 𝚓𝚞𝚝𝚛𝚘”, z tym, że „𝙹𝚞𝚝𝚛𝚘 𝚗𝚒𝚎 𝚞𝚖𝚒𝚎𝚛𝚊 𝚗𝚒𝚐𝚍𝚢”, to luz, wychodzi na to, że chwilę jeszcze będę żył.

Sprawdziłem, czy nie jestem aby “𝙲zł𝚘𝚠𝚒𝚎𝚔 𝚣𝚎 𝚣ł𝚘𝚝𝚢𝚖 𝚙𝚒𝚜𝚝𝚘𝚕𝚎𝚝𝚎𝚖” od dystrybutora. Gdy okazało się, że jednak nie, wstrząśnięty wyjąłem swoją „𝙻𝚒𝚌𝚎𝚗𝚌𝚓ę 𝚗𝚊 𝚣𝚊𝚋𝚒𝚓𝚊𝚗𝚒𝚎” i poszedłem dopytać (wstępnie po dobroci), czy może ten towar, tak pochopnie szlauchem tankowany z instrybutora, nie jest zmieszany z jakimś dającym dodatkowego cenowego kopa eliksirem typu ĄĘ Martini with Koniak Le France, gdyż jestem na to nastawiony, jak niejeden Profesor, Magister i „𝙳𝚘𝚔𝚝𝚘𝚛 – 𝙽𝚘” po prostu NO NIE!

„Ś𝚠𝚒𝚊𝚝 𝚝𝚘 𝚣𝚊 𝚖𝚊ł𝚘” dla mnie i takich cen!

Znudzony sprzedawca spojrzał na mnie z politowaniem i tak do mnie rzekł:

– Ty, szanowny panie, „Ż𝚢𝚓 𝚒 𝚙𝚘𝚣𝚠ó𝚕 𝚞𝚖𝚛𝚣𝚎ć” swym złudzeniom co do rabatu tudzież kredytu na zakup. Cóż z tego, że „𝙳𝚒𝚊𝚖𝚎𝚗𝚝𝚢 𝚜ą 𝚠𝚒𝚎𝚌𝚣𝚗𝚎”, skoro ich szefie nie masz tyle, żeby zatankować do pełna swój wóz.

Ech… mieć kiedyś tak jak Bond, James Bond, bo to chyba jasne, że J.B. „𝚆 𝚝𝚊𝚓𝚗𝚎𝚓 𝚜ł𝚞ż𝚋𝚒𝚎 𝙹𝚎𝚓 𝙺𝚛ó𝚕𝚎𝚠𝚜𝚔𝚒𝚎𝚓 𝙼𝚘ś𝚌𝚒” miał wylane na takie tematy. Kto pija drinki w „𝙲𝚊𝚜𝚜𝚒𝚗𝚘 𝚁𝚘𝚢𝚊𝚕𝚎”, przegryzając „𝙾ś𝚖𝚒𝚘𝚛𝚗𝚒𝚌𝚣𝚔ę”, ten paliw w litrozłotówkach nie liczy.

Na otrzeźwienie postanowiłem napić się kawy. Pamiętaj – „𝙽𝚒𝚐𝚍𝚢 𝚗𝚒𝚎 𝚖ó𝚠 𝙽𝚒𝚐𝚍𝚢” gdy masz okazję dostarczyć kofeinę do swojego systemu kofeinonośnego!

Dosiadłem się więc do jakiegoś kolesia (ja go na pewno skądś znam!) z głupkowatym uśmiechem, który tu wykańczał nastę chyba – sądząc po jego wyglądzie – wódkę ze śledziem.

Pewnie też sporo wcześniej tankował. No… wyglądał jak jakiś z księżyca urwany „𝙼𝚘𝚘𝚗𝚛𝚊𝚔𝚎𝚛”!

Była to dla mnie mała „𝚀𝚞𝚊𝚗𝚝𝚞𝚖 𝚘𝚏 𝚂𝚘𝚕𝚊𝚌𝚎” – Odrobina Pocieszenia w tej rozpaczliwej sytuacji, „𝚂𝚔𝚢𝚏𝚊𝚕𝚕” – sPodniebnego Upadku ze stacji wprost na bruk, kiedy przy płatności moja karta kredytowa zaczęła zawodzić w rozpaczy, a na koniec… zawodzić oczekiwania.

Teraz, gdy już wiemy, że te wszystkie reperkusje związane z paliwami są to typowe „𝙿𝚘𝚣𝚍𝚛𝚘𝚠𝚒𝚎𝚗𝚒𝚊 𝚣 𝚁𝚘𝚜𝚓𝚒” – mam plan!

Jak tylko wytrzeźwieje ten typ obok w musze, to go zmuszę i współpracę na nim wymuszę, gdyż potrzebne Mi_ będą sprytne „𝙶𝚘𝚕𝚍𝚏𝚒𝚗𝚎𝚐𝚛”ki i bystre „𝙶𝚘𝚕𝚍𝚍𝚎𝚗𝙴𝚢𝚎”.

Tajne! Spalić przed przeczytaniem!

Umieszczam tę informację „𝚃𝚢𝚕𝚔𝚘 𝚍𝚕𝚊 𝚃𝚠𝚘𝚒𝚌𝚑 𝚘𝚌𝚣𝚞”! Co następuje: W ramach kooperacji ustrzelonych na zdjęciu Agentów (byłego – wywiadu i niedoszłego – nieruchomości), odwetu za krzywdy oraz dla ratowania świata, udamy się obaj, co takich trzech jak nas dwóch to nie ma ani jednego, z akcją na bardzo bliski Wschód, zaczynając „𝙾𝚙𝚎𝚛𝚊𝚌𝚓ę 𝙿𝚒𝚘𝚛𝚞𝚗”, w poszukiwaniu taniego gazu i macherów od samochodowych instalacji gazowych do elektryków!

Dodaj komentarz

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑