The Limits of Control

[ #szosopasta na 450 słów, 2 minuty czytania ]

W filmie Jima Jarmuscha „The Limits of Control” główny bohater podróżuje przez Hiszpanię, a kiedy tylko się zatrzymuje, by podumać, zastanowić nad dalszym rozwojem fabuły i wypić kawę, to zawsze zamawia – dwa pojedyncze espresso.

Nie jedno podwójne czy jedno pojedyncze, ani dwa podwójne, ale dwa – pojedyncze.

Dlaczego to tak? To nie dawało mi spokoju.

Jasne, wszystkie filmy Jima są oryginalne, minimalistyczne i niekonwencjonalne.
Tak, wiem, są nieźle odjechane w kosmos i nigdy do końca nie wiadomo, o co w nich biega.

No ok, ale dlaczego dwa pojedyncze!?!

Każdy bankowo tak miewa. Jedzie, myśli, międli w głowie jakiś problem, składa klocki, układa tego Tetrisa, próbując wpasować w siebie elementy, ale… ile razy by próbował, wychodzi z tego Minesweeper z Windowsa.

Wcześniej czy później jedna mina burzy misterną układankę.

Jechałem, gdzieś gnałem, podążałem i tak właśnie miałem. Jadąc, dumałem, a dumając, gdybałem nad sensem życia, bezsensem ZUS-u i właśnie – celowością picia podwójnego espresso w rozbitych na dwie pojedynczych filiżankach na przykładzie filmów Jarmuscha, których widziałem ze dwa.

Przecież taniej wychodzi kupować jedno podwójne espresso.
Dostajesz, jak chciałeś – dwa, ale taniej.

No tak, ale może chodzi tu o to, że przeważnie nie mają odpowiedniej filiżanki i dostajesz swój (espresso doppio) napar w jakimś wiadrze po cappuccino?

Patrzysz do środka, w tę czeluść – halo, kawa, jesteś tam?

a tam…  – Mać… mać… mać… – Odezwało się echo.

Ok, dobra, sprawdźmy to, wczujmy się i poczujmy jak w filmie – Dwa pojedyncze espresso, per fawor – mówimy do barmankobaristokelnerki

A pani na to, że ni uja! Nie poda, bo to się nie opłaca. Bierz człowieku jedno podwójne albo idź w swoją stronę, pókim dobra!

Raz to nawet miałem kłopot zamówić jedno pojedyncze…

Pani w blond, białej ondulacji trwałej, w fartuszku rodem z PRL-u i białej opasce z falbaną na głowie, konspiracyjnym szeptem wyznała mi, że to całe „ekspreso” to jest takie małe nic, że ino ino tam nakapane, się to wcale nie opłaca i czy może, za tę kasę, bym nie chciał „porządnej, solidnej, jak przystało na chłopa, po turecku w szklance”?

Dlaczegoż więc nasz Jarmuschowy odmieniec notorycznie, bezsensownie, bez logiki i wpływu na fabułę, zamawia dwa pojedyncze espresso?
Dlaczegóż to?? I wtedy, nagle, mnie olśniło!

Na pewno każdy tak ma: jedzie zadumany, walczy z problemem i nagle – błysk!
Nagłe światło spływa jak grom z jasnego nieba – widzę przecież wyraźnie, że pogoda dobra – a tu błyski.
I już wiesz!

Wszystko w ułamku sekundy robi się jasne – i w rzeczywistości, i w przenośni…

…Dobra, ok, może i nie rozkminiłem, o co chodzi Jarmuschowi, ale mam choć płochą nadzieję, że, jacierpiędolę, dobrze wyszedłem na tym zdjęciu i że mandat z fotoradaru nie będzie zbyt wysoki.

2 myśli na temat “The Limits of Control

Dodaj własny

Dodaj komentarz

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑