#szosopasta na 848 słów, 4 minuty czasu czytania.
Kiedy ranne wstają zorze,
Nic ci wtedy nie pomoże.
Jeśli byłeś na tyle głupi, zaspany, pozbawiony wyobraźni lub prozaicznie – taką masz pracę, i skoro świt wyjechałeś z miasta… to wpadłeś!
ONI już tam są, przybyli wcześniej i zastawiając wyrafinowane pułapki, czyhają właśnie na ciebie. Przybyli, kiedy ranne wstają zorze, mgły snują się jak smród po gaciach, ciemnawo, mokrawo, zimnawo. Upiornie przeraźliwa cisza, bo nawet ptaki dały sobie spokój z tym cholernym świergoleniem, to jest przecież jesień! Nigdy, przenigdy byś się nie ruszył o tej porze, w taką pogodę, w takie miejsca, gdybyś nie musiał, ale nie ONI.
Dla ONIch to idealna sytuacja, by czyhać na takich jak ty.
A ja, będąc szkolonym przez Ciotkę z Piąchy Walę, która szkoliła Chucka Norrisa Tego Miłego Brzdąca, będąc też człowiekiem doświadczonym, odpowiedzialnym i poważnym, poczuwam się! Dlatego, zdradzając, zdemaskuję tu kilka perfidnych pułapek ONI, oraz przepiszę recepty, jak sobie poradzić i wyjść cało z opresji. Lub chociaż przeżyć.
- Na Motocyklistę.
Jedna z bardziej perfidnych zasadzek ONI. Jedziesz w oparach, oby tylko, porannej mgły i nagle widzisz przed sobą motocyklistę. Luz co nie? Dopiero później, w ostatnim ułamku sekundy – bo mgła i ciemno – okazuje się, że to wali na ciebie dwuślad (lub, zależnie od stanu technicznego, czteroślad), a dla zmyłki nie ma jednego światła.
Jedyne, co możesz zrobić, to modlić się, żeby to światło to jednak było lewe, a reszta pojazdu, lub ty, nie jedzie pod prąd, jak to jest ostatnio modne na autostradach.
- Na Ajax Amsterdam.
Akcja na późniejszy ranek. Jest już tylko lekko mgliście, widoczność już na 200 m, a ty ciągle żyjesz? Uparciuch. Wtedy właśnie stosuję się tę metodę i polega ona na waleniu po oczach wszystkim, co jest na pokładzie i nadaje się do świecenia, jak halogenowe jupitery na stadionie Ajaxu, i oślepianiu ciebie z tyłu, a zwierzyny z przodu, lub odwrotnie. Ona, ta zwierzyna – jeż, zając, dzik, jelonek, oślepiona, w panice wpada na ciebie – oślepionego. Jest też szansa, że jeśli nie ma zwierzyny, jedziesz za szybko i zwalisz się w rów, skręcając kark czy coś tam.
Jeśli nie masz Astona Martina DB-5 z poręcznymi podręcznymi działkami za reflektorami, nic nie możesz zrobić.
- Na Muchi.
Muchi, jak to muchi, gdy wyczują zapach, to stadami zlatują się do gówna. I ONI też stosują tę zasadzkę. Gdy tylko znajdzie się kawałek – wystarczą 2 decymetry kwadratowe – miejsce, gdzie byś nawet roweru nie postawił, bo nie ma gdzie – i już się zjeżdżają. Wykonując wiele szybkich, wolnych, wolno-szybkich, szybko-wolnych, ale zawsze nieskoordynowanych i alogicznych ruchów, obsiadają stadami ten placek wielkości tego gówienka. Dlaczego? Bo tu niedaleko jest tajne miejsce X. „X” to przekrzywiony krzyż, którym oznakowano groby wrogów (tych, którzy nieopatrznie odkryli miejsce X) ONI.
Co robić, zapytasz? Możesz wykupić wysokie ubezpieczenie i, jadąc tyłem, liczyć, że któryś z Muchi, w swoich nieskoordynowanych ruchach, przywali ci w zad. Szanse na szkodę całkowitą są wysokie, wina nie jest twoja, bo kto by wpadł na to, że jechałeś tyłem. Wysokość mojej działki (prawa autorskie) do uzgodnienia.
- Na Lokalsa.
Oj, to jest wyrafinowana jak wóda zza Uralu, pułapka ONI! Jedzie taki 30 na godzinę, i nie ważne, że to teren od dawna niezabudowany. Nie ma też żadnego znaczenia, czy z naprzeciwka, czy przed tobą ONI jedzie. Nagle, zupełnie bez ostrzeżenia, w stylu „przecież każdy wie, że tu mieszkam”, hamuje i gwałtownie skręca. Wypatrzył, ostatkiem ułamka sekundy, kąta oka i przebłysku intuicji, tę lukę centymetrowej szerokości, i uważaj teraz! ONI wie, że jest wystarczająca, by podjąć próbę ataku parkowania. Mówię szczerze, tu nie masz szans. Ładujesz mu się w rzyć lub z czoła, bo jesteś albo zagłupi, albo zaspany, albo zapracowany, skoroś się tu znalazł o tej porze, a w dodatku nie masz czasu jechać za każdym ONI w bezpiecznej odległości 100 m, 30 na godzinę, przez 3 kilometry.
- Na Odtylca.
To jest kontynuacja akcji Na Lokalsa. ONI nagle skręcił, podjął próbę ataku, udało się, ale połowicznie. Auto już ładnie wpasowane między drzewa, ONI wysiedli bagażnikiem, ale tył wystaje na drogę. A co tam, niech wystaje, każdy wie, że winny ten, co z tyłu! Możesz uniknąć tej zasadzki, jadąc motocyklem lub tirem. Motocykl się jakoś zmieści, a TIR precyzyjniej zaparkuje, wystając pojazd i nawet nie zauważy.
- Na Rambo.
Rambo Ten Nasz Chwat wystrugał sobie dzidę z kija, nadział na niego swój kozik, ubrał się w plandekę i, grasując po lasach, polował na wroga. ONI lubią tę metodę! Idąc w szyku rozproszonym, poboczem środka drogi (bo po asfalcie bieżnik gumiaka mniej się ściera), też przezornie są doskonale zamaskowani swoimi plandekami. Jest ciemnawo, mgła, po wcześniejszych zasadzkach i strzałach z adrenaliny jesteś w fazie trzęsawki lub przysypiania za kółkiem… słaba sytuacja… ale tylko dla ciebie. ONI, biorąc pod uwagę ich dietę i kulinarne gusta, są niezniszczalni, mają po klika rzyci i żyć.
Jedyne, co można poradzić, to wozić ze sobą flaszkę wody, żeby zmyć krew z pojazdu.
Wiedz, że jeśli udało ci się, chociaż to niemożliwe, i przechytrzyłeś wszystkich ONI, to jesteś jak Ryba z Killera i jak Tomi Lee Jones w Ściganym, ale nie ciesz się zbytnio.
ONI – Obywatelska Niestrudzona Inicjatywa odgrzybiania lasów to jest tylko rozgrzewka, kiedy nadciągnie listopad – Czas Cmentarzy!
Wtedy to dopiero będzie się działo.

jednak miś ma najlepiej, zapada w sen zimowy, ma wszystko w rzyci i to ONI muszą się bać jak sobie wstanie i pójdzie na jagódki
PolubieniePolubienie
A potem wyżywają się na nas
PolubieniePolubienie