Pośpieszalscy

#szosopasta na 623 słowa, 3 minuty czasu czytania.

Kiedy, jadąc autostradą z maksymalną dozwoloną prędkością i wyprzedzając lewym pasem jadące wolniej samochody, nagle od tyłu dostaję ponaglające błyski światłami:
„Zjeżdżaj Mi_ mi Natychmiast No Bok, Blokujesz Drogę Najważniejszemu Królowi Tych Szos!”
— to… nie lubię tego.

W sposób automatyczny, natychmiastowy i ze 100% pewnością mnie to wkurwia, gdyż to nawet nie jest nieeleganckie, nawet nie jest nieuprzejme — to jest prostackie.
Nadjechał pan w swej złotej karocy i: „won z drogi, plebsie!”

Takie zachowania są też w cholerę niebezpieczne.

Nigdy nie wiadomo — może z przodu jedzie ktoś, kto zbierał się i kalkulował ten manewr od godziny, być może pierwszy raz w życiu jest w autostradowo nerwowym manewrze wyprzedzania.
Może jest cały spocony, a lepki pot zalewa mu oczy? Może czuły i drżący jest tam jak ta struna?

A jak spanikuje od takich nagłych błysków i podjazdów znikąd?
Jak nim wstrząśnie i zabuja od kierownicy nieskoordynowanego ruchu?
Jak, w strachu, reagując przesadnie, nagle — w pomyłce niedoświadczenia — na hamulec nadepnie?

To może zabić… nie tylko jego. I to nawet na śmierć.

Jechałem ostatnio w pogodzie przepięknej, więc nienerwowo, spokojnie, z panowaniem nad tym co, gdzie i po co.
Wyprzedzając kilka wolniejszych samochodów z prędkością nieprzesadnie adekwatną do dozwolonych, nie byłem ani powolnym Boomerem, ani pobudzonym Zoomerem.
Jechałem, robiąc swoje, a w takich sytuacjach czasem, nawet często – wiem, co robię.

Dlatego właśnie, gdy szybsze niż myśl Audi 8 z prędkością hamowania z dwustu chyba kilometrów na godzinę przyatakowało Mi_ światłami dupę — błysk, błysk, błyyyysk, „zdrogi, zdrogi, zdroooogi” — w manewrze ponaglania, nie spanikowałem.
Znam dobrze takie typy typu POJEB (Pośpieszalcy Ostro Jeżdżący Emanujący Bandytką).

Skoro on do mnie niezbyt grzecznie, to czuję się zwolniony od tego całego trudnego sawuar-wiwra i spoko, ja mogę zejść… zjechać do jego poziomu.

Zszedłem więc nienerwowo z prędkości, czyli przyhamowałem.
Ale nie, o nie — że chamsko i niebezpiecznie.
Powoli sobie zwolniłem tak, że samochody, które niedawno wyprzedzałem, dostały odrobinę drogowej satysfakcji z ponownego wysforowania się do przodu po prawej.

Gdy już wszystkie nas wyprzedziły, zjechałem grzecznie na bok, przepuszczając pana króla.

W międzyczasie pan POJEB się tam z tyłu — widziałem to osobiście, własnymi oczyma — rozmnożył!
On wyszedł z siebie i usiadł obok, a w gestykulacjach wynalazł nowe pozycje jogi.
Szok mych drogowych poczynań spowodował tam rozległy prawieudar w jego głowie.

Bo jak inaczej wytłumaczyć wymachujące ręce, łapanie się za głowę, impulsywne naciskanie klaksonu i… tak, tak! On się chyba tam popluł!

Gdy go przepuściłem, nawet na niego nie patrząc, wiedziałem, co będzie dalej…
Wcześniej mu się śpieszyło jak do porodu, ale teraz to już nie. Teraz on ma rachunki do wyrównania.

Gdy z jękiem klaksonu, zostawiając sporą część opon na jezdni, wyrwał z lewej do przodu, ja zapobiegawczo sprawdziłem lusterka — OK, za nami nie ma nikogo.

Gdy tylko mnie wyprzedził i zajechał drogę, zjeżdżając na prawo, wpasowałem się w ten jego taniec i rytm — w doskonałej synchronizacji dwóch ciał, pojazdów i umysłów.
Gdy on na prawo — to ja na lewo.
Kiedy on, hamując, pokazuje mi, kto tu rządzi, ja już jestem na drugim pasie, i wyprzedzając go z prawej, przyśpieszam.

Bosz, jacyż oni są do bólu przewidywalni i nudni.
I cóż począć, losie(?), znowu jestem przed nim i znowu tortura — musi jechać za mną.

Ktoś chyba podał mu jednak jakieś środki, bo jakby nagle… jak rączką… y… różdżką odjął.
Jedzie za mną stabilniej, nerwowe wycieraczki przestały mu latać, ręce na kierownicy trzyma — i to obie.
Ba(!), nawet długich już nie włącza (włancza – zelżenie kto tam siedzi) !

Wyprzedziliśmy po raz kolejny te nieszczęsne pojazdy, więc zjechałem mu na prawo, a on?
A on… przyśpieszając, pojechał już sobie grzecznie dalej.

Pewnie nic z tego nie zrozumiał,
ale wolał nie ryzykować,
co też jeszcze mogę mu wywinąć.

2 myśli na temat “Pośpieszalscy

Dodaj własny

    1. Bo tam to informacja a tu oznaka wyższości i prostactwa. Tak jak jest różnica w trąbieniu, tak jest różnica w błyskaniu światłami i dobrze o tym wiesz. Co innego jak z daleka ktoś cię informuje że jedzie a co innego jak cię informuje że siedzi ci w bagażniku

      Polubienie

Dodaj komentarz

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑