słowa

“Na początku było Słowo.
Potem pojawił się pieprzony edytor tekstu.
Potem procesor myślowy.
A potem nastąpił koniec literatury.”

Aha, czyli to już.
W dodatku te moje “literatury” – niszowe, trudne, ze zdaniami szesnastokrotnie złożonymi,
których sam często nie rozumiem, nie wiadomo o czym i po co… ale co tam.

Pisane mimo wszystko, i z uporem wartym lepszej sprawy – no ale ok, skoro nie mogę mieć na nagrobku “i co się gapisz, też wolałbym leżeć na plaży”,
to przynajmniej To będzie jakaś pamiątka… póki mole „książkowe” nie zjedzą.

Dodaj komentarz

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑