Peryhelium

#szosopasta na 464 słowa, 2 minuty czasu czytania.

Jeden międzygwiezdny obiekt, nazwany na cześć uniwersalnego (Univers – Kosmos) urządzenia do ćwiczeń na siłowni – „3I/ATLAS” – został odkryty 1 lipca 2025 roku przez system ATLASów (pewnie w jednej z siłowni).

Tak się składa, że aktualnie przemieszcza się on nieopodal nas, trajektorią jednoznacznie hiperboliczną, co potwierdza, że pochodzi spoza Układu Słonecznego.

To czyni go trzecim znanym ludzkości gościem tego rodzaju – po ʻOumuamua oraz 2I/Borisov.

Na początku października minął on sobie orbitę Marsa, a teraz zbliża się do peryhelium, które osiągnie pod koniec miesiąca.

Co to peryhelium?
To taka sytuacja jak w górach na szczycie: wyżej już nie wleziesz i bliżej Słońca na tej wycieczce nie będziesz.

Natomiast najbliżej Ziemi znajdzie się on w połowie grudnia.

I teraz najlepsze – obserwacje wskazują na jego nietypową aktywność kometarną.
Wykryto obecność jakiejś wody (jakby basenowej?) i innych lotnych związków (coś tam sobie popalają?).

W dodatku towarzyszą temu zmiany jasności trudne do wyjaśnienia (jakby discoteka?), co sugeruje nieregularną powierzchnię, egzotyczny skład chemiczny lub po prostu niezłą imprezę.

Wokół 3I/ATLAS narastają, jak grzyby po rannym nalocie, spekulacje wykraczające poza zwyczajowe analizy naukowe, a w mediach pojawiają się nawet hipotezy o sztucznym pochodzeniu naszego bohatera.

Naukowcy – oczywiście – zachowują dystans, prychają na samą myśl o tym i przypominają, że istnieją naturalne wyjaśnienia dla tych wszystkich tych zjawisk!

Prawda jest jednak taka, że nigdy nie wiadomo, gdyż nie ocenia się książki po okładce, falafela po mięsie, a obiektu międzygwiezdnego po trajektorii.

Niby da się wszystko sensownie wytłumaczyć, ale ja np. widziałem ostatnio – w górach – jak jedna para szła, by osiągnąć jakieś tam peryhelium na miarę ich możliwości.

I kobieta – na szczęście po asfaltowej drodze – z plecakiem na plecach, zasuwając z buta, prowadziła przed sobą wózek z dzieckiem.
A obok szedł gość z piwem.
I luz.

Nauczony przez naukowców wyjaśniania zjawisk poprzez naturalne, fizyczne, chemiczne i biologiczne analogie, szybko doszedłem do wniosku, że to zwykły cham wyrwany spod atlasu wykorzystuje biedną kobietę w celu uzyskania doraźnych korzyści alkoholowo-czilautowych.
No nic, tylko iść i pajaca palnąć.

Jednak jakiś instynkt czy inny strach przed odpowiedzią wyrobionego atlasem bicepsa (życie to nie Facebook, nie można bezkarnie robić, co się chce, tu jak się dostanie po mordzie, to boli) powstrzymał mnie od ciętych ripost, prychania z oburzenia i od natychmiastowego podejścia do gościa, by dać prostakowi w pysk.

Zaczekałem, nie wnikałem – w cichości tylko dociekałem. I się doczekałem, gdyż szliśmy w tym samym kierunku.
Już po chwili wyszła szydło z polityki, gdyż oni się założyli:
Ty, Lucyna, zakład, że nie wejdziesz nad Morskie Oko z plecakiem, pchając wózek?
A ona mu na to: – Potrzymaj mi piwo i patrz!

Właśnie! Dlatego nie można tak od razu potępiać, kręcić z ukrycia, wrzucać do mediów z jadowitym komentarzem, że to przecież trajektoria a on cham – ni zakładać, że obiekt jest pochodzenia naturalnego tylko dlatego, że przeprowadzono wnikliwe badania stroboskopowe przy użyciu wyrafinowanych metod.

Tak, tak, Isaacu Newtonie, Galileo Galileuszu, Stephenie Hawkingu i Carlu Saganie – różnie to może być z tym 3l/Atlasem.

Dodaj komentarz

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑