Korytarze

Do niedawna na drodze można było rozróżnić kilka „korytarzy”.

Korytarz Transportowy to pas terenu, w którym przebiega droga wraz z jej infrastrukturą.

Obejmuje jezdnię, po której toczy się pijaczek na swojej ulubionej „Ukrainie”, chociaż obok ma ścieżkę rowerową – ale to wymysł dla miastowych. Jest też i chodnik, ale po nim strach, bo tu zapierdalanim hulajnogą jakiś hujl.

Znajdziemy tu również pas zieleni, do którego w końcu się stoczy nasz rowerowy protagonista, no i linię energetyczną – nie wiadomo po co.

Innym przykładem jest Korytarz Ruchu Pojazdów – potocznie mówiąc „pas ruchu”.

To na nim z prędkościami relatywistycznymi i ze światłem, ściga się przedstawiciel Kropliczanki w swojej białej Fabii w dieslu.

A kiedy już, już niemal wygrywa ten wyścig, nagle coś mu daje od tyłu po nerach-lusterach.

To władca tych szos w swoim prestiżowym wozie za ciężko zapracowany leasing.

Leci szybciej niż synapsy potrafią to przekazywać, i z na stałe wrzuconym kierunkowskazem w lewo (to tryb „tylko autostradowy”, normalnie go nie używa) grzecznie prosi, aby PH był łaskaw mu spieprzać z pasa, bo on się śpieszy najbardziej.

Najpopularniejszym jest oczywiście Korytarz Życia (KaŻy).

To przestrzeń (bardzo często jedynie teoretyczna), utworzona na drodze przez kierowców, aby umożliwić przejazd pojazdom służb ratunkowych (Policji, Pogotowiu, Straży Pożarnej) w sytuacjach awaryjnych.

Przeważnie jednak służy innym cywilom do zawracania i umożliwia jazdę przodem pod prąd lub tyłem do tyłu, aby nie oczekiwać dłużej, bo się zleją w gacie.

Tu przy okazji przypomnę, że tworzy się go (tego KaŻy) na autostradach i drogach ekspresowych, rozjeżdżając się: na lewą stronę – pojazdy z lewego pasa, na prawą stronę – pojazdy z pozostałych pasów.

Nazywa się to – dla wzrokowców – zasadą prawej ręki… No… jak sobie popatrzymy na rękę… nie tę, swoją weź… z góry… nie, ta też nie.

Prawa to ta, co jak śpimy, to od ściany. Tak, kciuk jest na lewo? Teraz dobrze.
I to pokazuje nam, co mamy robić. Kciuk w lewo (pas lewy), reszta paluszków (pasy prawe od lewego) na prawo.

Tak, nawet wtedy jak się ma tylko trzy, bo się jest z Yakuzy.

Przydatna rzecz. Rękę przeważnie mamy ze sobą (sprawdzić, czy nie rencista z tartaku) i można się nią podpisywać, posiłkować i wspomagać w razie KaŻyu.

A ostatnio do tych powszechnie znanych korytarzy dołączył nowy!

Na filmikach instruktażowych, które zalały sieć, widać (ktoś poczynił starania i ujęcia są lepsze niż u Camerona na Titanicu), jak zdenerwowane, a przecież uprzywilejowane – bo prestiżowe – BMW ciągnie się za leniwym kierowcą ciężarówki.

Nagle, co nikogo nie dziwi, nie wytrzymuje tego tępego tempa i zaczyna manewr wyprzedzania.

Tak się niefortunnie składa, że manewr ten wypada mu prosto na czołówkę żółtego Seata, który jadąc sobie swoim pasem – i tu chapeau bas dla seata (rym taki – szapo ba dla sea ta)! – idealnie wchodzi w manewr nie zabicia się poprzez czołowe zderzenie z BeeMWudiotą.

Widać, jak nasz zuch, hamując awaryjnie, wchodzi w nadsterowność (to wtedy, kiedy tył zaczyna wyprzedzać przód), ściąga ręczny – który w starszych autach, a takim jest ten Seat, naprawdę był ręczny i poręczny, a nie taki ręczny, że automatyczny, elektryczny i do dupy.

Idąc dalej bokiem, sunie idealnie, utrzymując wcześniej założoną trajektorię ruchu – czyli cały czas do przodu. Perfekcyjnie trzyma się pasa i nie zwraca uwagi na przyjaźnie zachęcające do zwalenia się w nie pasy zieleni.

I kiedy w końcu – doskonale panując nad masą oraz zwieraczami – zatrzymuje się na środku jezdni, natychmiast zawraca (nadal na ręcznym) i rusza w pościg za BMW.

Teraz właśnie – co wyraźnie widać na filmach – powstaje ta nowa jakość.

Gdyż wszyscy, którzy byli świadkami manewrów BMW i Seata, zjeżdżają grzecznie na bok, umożliwiając Seatowi pościg.

Tak oto rodzi się nowa świecka tradycja oraz korytarz drogowy, zwany Korytarzem Wkurwu i Wpierdolu.

Dodaj komentarz

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑