Przewinęło mi się zdjęcie okładki Life i naszła refleksja.
Pomyślałem sobie, że te stare czasy jeszcze wrócą.
I takie, lęgnące się w głowie, pomysły to nie wynik bycia zgredem, tylko zbioru doświadczeń, kiedy człowiek ma już taki ich bagaż na karku, że może nie widzi liter z bliska, ale za to, z daleka, rozpoznaje idiotę.
I kiedy AI już wybierze nam jajka, odbierze wiarę w widzianą rzeczywistość oraz prawie całkowicie pozbawi umiejętności, to zawody, w których trzeba naprawdę coś umieć, wrócą do łask, a ludzie szewca po butach będą całować.
Znów zacznie się czytać — ale nie clickbaitowe gównonagłówki, tylko tak, żeby każdy miał w głowie swojego, osobistego, wyobrażonego Wiedźmina, a nie takiego zunifikowanego, wybranego przez sztaby fachowców Henry’ego C. czy Liama H.
Znów ludzie będą czytać pełnymi zdaniami, zamiast lasować mózgi krótkimi filmikami, a pisma typu Life ponownie znajdą nabywców…
Ech, no i wtedy się obudziłem.
Zdjęcie jednakże ładne.


Dodaj komentarz