Entropia

Czym jest entropia?
W fizyce entropia opisuje rosnący chaos i rozproszenie energii prowadzące do „śmierci cieplnej Wszechświata”.

Hmm, a można prościej, na jakimś przyswajalnym przykładzie?

Ok, weźmy za przykład świeżo wysprzątany (po groźbach, przekleństwach, pochlebstwach, a na koniec — jak zwykle — przekupstwie) pokój nastolatka.

Układ ten na początku ma małą entropię, ale potem, z czasem (liczonym czasem w mikrosekundach), ulega zmianom:
-ubrania zostają rozproszone nierównomiernie po całej powierzchni,
-powstają grawitacyjne skupiska kubków i talerzy,
-występuje energia potencjalna nieskumulowanych zeszytów rozsianych w losowych miejscach,
-struktury uporządkowane obserwowane są sporadycznie i jedynie przy interwencji rodzica.

Szybko następuje naturalna tendencja układu do maksymalnego nieładu.
Czyli ten ekosystem ma tendencję do szybkiej i wysokiej entropii i można śmiało powiedzieć:
„Pokój po trzech dniach ma entropię bliską maksymalnej.”
„To nie jest bałagan, to proces termodynamiczny.”
„Ten system dąży do równowagi — czyli do chaosu.”

Ogólnie, entropia to miara bałaganu, rozproszenia i nieuporządkowania przedmiotów, energii lub informacji.
I tak, wszechświat zmierza ku entropii, nic z tym nie zrobimy, ale… czy musimy to przyspieszać?

A wszystko na to wskazuje, i dotarło to do mnie z całą mocą ostatnio, kiedy wracałem z wyjazdu służbowego.

Jesień przychylną mi była tak, że nawet na letnich dało się jeździć — korzystałem więc i jechałem, a jadąc, nagle i w niespodziewanych okolicznościach natknąłem się na pojazd jakich u nas wiele.

Jesteśmy od lat do nich przyzwyczajeni. Poruszają się one losowo i chaotycznie, nie sposób za nimi nadążyć, i nie ma szybszego pojazdu we Wszechświecie niż Sokół Millennium Hana Solo i takie właśnie Auta Handlowców.

Będący w transie Przedstawiciel handlowy który jest fundamentem znanego nam świata, może w swym pojeździe przemykać w podświetlnej, przełamywać wszelkie mechaniczne ograniczenia, śmiać się w twarz prawom fizyki, a fotoradary już dawno tak skalibrowano, żeby nawet nie próbować ich łapać.

Szkoda fatygi.
Marnowało się za dużo światłoczułej taśmy na jakieś rozmazane smugi pozostawione przez śmigającą Chyba Fabię.

Każdy rozsądny człowiek wie też, że nie blokuje im się pasa ruchu, nie trzeba także pękać, kiedy PH wsiada na zderzak, tak iż niemal siedzi nam na tylnym siedzeniu, i raczej wystarczy poczęstować go kawą.

„Tak, może być zimna, resztka z wczoraj na dnie kubka będzie ok”.

Ich auta — ongiś białe — robią się z czasem srebrne, gdyż lakier oporem powietrza do gołej blachy z nich zdarty zostaje.

No i, jak się wcześniej rzekło, jadę, kiedy nagle… Niespodziewanie niemal wjeżdżam w kufer ładnie oklejonej, niby z daleka widocznej niczym latarnia morska w nocy Skodzie.

Natychmiast mnie otrzeźwiło.
Przecież to niemożliwe!
Widziałem ją z daleka, ale prawem jakiej fizyki zdołałem ją dogonić?

Tak jak kiedyś mleko, tak teraz Ustrzynianka z Ustrzyków, Wysowianka z Wysowyi czy #Kropliczanka z Sietlec mają przecież najszybszy transport, nawet jeśli to tylko PH z promocjami.

Cóż więc tu się wydarzyło?

Ciągłe zakręty, podwójne ciągłe, skumulowany ruch z zachodu na wschód – chcąc nie chcąc musiałem jechać za nim i miałem czas, by ochłonąć, dochodzić, czekać i dociekać.

Może trzeba ratować, ma zawał, zapadł na zapaść bo konkurencja do zgrzewki dodaje baton?

Być może nagle zaskoczony – pije dwie kawy, popala papieroska, notuje i sprawdza coś na laptopie, gadając przez telefon i odpisując SMS-a na drugim i dlatego zwolnił?

Lecz nie.
Przyjrzałem się uważnie.
On po prostu jedzie… i nic innego nie robi!
Ale to niemożliwe przecież.
Czyli co, cud?

I tak ganialiśmy się ze ślimakami, doprowadzając do szału rowerzystów, traktorzystów i woźniców.
Tu roboty i 30 — on 30, tam pasy z 50 — on 49, jest 90 — on 89,9…
Borze liściasty! Jestem w ukrytej kamerze?

Zszokowało mnie do tego stopnia, że nagle doznałem jakiegoś mikroudaru, chyba zwarcia — i przeskoczyła iskra mi między synapsami.
Nastąpiło déjà vu, retrospekcja i powrót do przeszłości.

Tak! Jak przez mgłę przedzierała się do mnie świadomość. Przecież już coś takiego gdzieś widziałem.
Zalała mnie znagła fala obrazków przywróconych z backupu i chmury, a klatki zaczęły układać się w jedną całość.

Przed oczami, niczym dane zrzucone na przednią szybę w myśliwcu, ujrzałem wyniki: ja już spotkałem podobnego PH!
Ale to było pod Krosnem.
Rany, i koło Warszawy też był, i tak, w Katowicach również…

Ale każdy z innej był wody.

Wtedy nie zwracałem uwagi, nieuważny byłem, zajęty nieistotnymi pierdołami.
Lecz teraz, nagle, wszystko zrozumiałem i zachwiał się świat w posadach.
Czyli ich jest więcej.

Przedstawiciele handlowi — jedyni ludzie, którzy, poza kotami i graczami, mają po kilka żyć — ludzie niezniszczalni i niepokonywalni.

Ci, co nie kłaniają się fizyce i ciągle przesuwają możliwego granice poza możliwe granice. Oni… nie… nie wiem czy dam radę to powiedzieć… Oddychaj… Oni zaczynają jeździć zgodnie z przepisami!

WTF?!
Matuchno, rumieńcem spłonąłem, zgrzałem się, bo pojąłem.

Koty Szos zostały złamane przez GPS montowane w ich pojazdach.

Mario Bros Dróg polegli pod presją towarzystw ubezpieczeniowych i odbieranych premii kwartalnych.

Sonic’s Jeże Zwijacze Asfaltów podpisali cyrograf o przeczytaniu ze zrozumieniem Kodeksu Drogowego i przeszli na Ciemną Stronę w Nocy.

Tak.

Fundamenty naszej egzystencji skruszały.
Elektrony które spajały nasz świat zbłądziły.
Ktoś posłodził zakwas, który był początkiem wszystkiego co znane i bezpieczne.

Entropia, chaos i anarchia przyśpieszyły.
Skoro handlowcy na drogach zwolnili.

Dodaj komentarz

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑