Kiedyś p. Brzoska kategorycznie zażyczył sobie, żeby właściwie używać słowa Paczkomat® które jest nazwą własną Urządzenia co dźwignią handlu i niezastąpionym w jednoczeniu ludzi oraz podnoszeniu ich dobrostanu… hmm… być.
No to wypijmy za korpo bezokoliczniki, nowy rok i zmiany w polszczyźnie.
Jechałem samochód, jak zwykle, ale dzisiaj droga i pojazd nie być skłonni do współpraca.
Napadało to białe i panowanie nad kierownica być trudne, na letnie, dość już wielosezonowe opony.
Tak się nie da żyć!
Postanawiam – zatrzymam się w restauracja. Jeśli cały dzień tak być, to ja nic dzisiaj nie załatwić.
Kiedy przyjść wiosna?
Kiedy być ciepło?
Kiedy stopić te śnieg hałdy?
Mój mózg pogrążać się w chaos, ja mieć już dość ta zima, to zimno, brak słońce i zielone.
I tak cały dzień…
W Netflix nowości
W McDonald’s spotkajmy się
W IKEA dokup szafka
A na koniec z tego wszystko zapomnieć o paczka w Paczkomat®.
I „na koniec dzień” mieć tego dość.
Dlatego kiedy następnego dnia wstałem rano, w nocy, o 7, powiedziałem sobie:
– O nie!
Wsiadłem do auta, ruszyłem w trasę, a hałdy śniegu zaczęły topnieć. Podjechałem do McDonald’sa po kawę. Netflixa już dawno olałem z jego nowościami, ale przede wszystkim odebrałem paczkę z paczkomatu, bo czas już był po temu najwyższy.
I kiedy wszystko w końcu było jak należy, nagle zadzwonił telefon.
– Czy dodzwoniłam się do pana Szosa Mi Paweł?
– Tak, ale ja się deklinuję! – czekałem na tę szansę by komuś wygarnąć i za nieodgarnięte śniegi, za nieogarnięte języki się odegrać.
– Yhm… a ja dzwonię z Urzędu Skarbowego.
– A to nie. To przepraszam, już mi przeszło.

Dodaj komentarz