Vege

Dowiedziałem się, że niebawem może nie być wegańskich burgerów.
Tak?
Bądźmy więc konsekwentni.

„Kopytka” — wyłącznie ze zwierząt kopytnych.

„Owoce morza” — o ile są owocami (nie wiem, co zrobić z pomidorem) i wzrastały w słonej głębi wszechmorza (Bałtyk może być ujęty warunkowo, bo słony to on jest jak studencki rosół na wodzie po parówkach).

„Gołąbki” — pod warunkiem, że z perłowych, mewek, satynetów, ewentualnie z obsrańców dachowych.

„Zimne nóżki” – amputowane kończyny dolne osób, które w styczniu wyszły wyrzucić śmieci w samych kubotach(podawane z octem, żeby zabić zapach).

„Leniwe kluski” – kluchy na które nie chciało się nawet zagotować wody, spożywane na surowo, w częściach i na raty. Jajko zjadłeś wczoraj, twaróg rano, teraz tylko mąka łyżką, popić wodą z kranu i bon appétit.

„Ryba po grecku” — wyłowiona przez Nikosa na Krecie, posiadająca grecki numer PESEL i krzycząca „Opa!” przy każdym kęsie.

„Pijane wiśnie” – wyłącznie po badaniu alkomatem; jeśli owoc ma poniżej 0,5 promila, wraca do słoika na przymusowe dopijanie.

„Babka wielkanocna” – z prawdziwą seniorką rodu w środku.
Uwaga: należy się spieszyć — dorasta nam pokolenie babek, które zamiast uczyć dziergać serwety, robić przednie rosoły i masła, będzie prężnie prezentować swe tatuaże na zbtoksowanych ciałach i chociaż Babki z nich będą cool, to ciężko będzie je przekonać do tej wielkanocnej Babki roli.

„Tatar” tylko z oryginalnych Tatarów,
a „ptasie mleczko” – udojone o świcie w pobliskim lesie z tych ptasząt przesłodkich, o głosach niebiańskich, co się, kurwa, drą od trzeciej w nocy — niech je szlag trafi — a okna nie zamkniesz, bo gorąc.

Dodaj komentarz

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑