Program Artemis, którego celem jest powrót lub pierwsze lądowanie (niepotrzebne skreślić) ludzi na Księżycu, wchodzi w kolejną fazę przygotowań i właśnie teraz, w tym momencie (17 stycznia 2026 roku, godz. 15:01), rakieta Artemis 2 transportowana jest na stanowisko startowe.
Spokojnie, jest czas — to potrwa jakieś 12 godzin.
Kiedy oglądamy potężny pojazd kosmiczny stojący na platformie startowej, po jego bokach zobaczymy takie dwie duże rakiety wspomagające.
Jakby torpedy, pociski czy coś.
To są dopalacze rakietowe. Pierwotnie były projektowane i używane w programie promów kosmicznych, a dziś ich unowocześnione wersje stanowią element systemu rakiety nośnej.
Kiedyś były one (te rakietki wspomagające) produkowane w fabryce w Promontory w stanie Utah przez firmę Northrop Grumman, a inżynierowie musieli dostosować ich wymiary do ograniczeń logistycznych transportu kolejowego.
Pech chciał, że linia kolejowa prowadząca z fabryki do miejsca startu biegła przez góry i tamtejsze tunele miały szerokość dostosowaną do standardowego rozstawu torów kolejowych, który wynosi 4 stopy i 8,5 cala — czyli dokładnie tyle, ile w Europie (1435 mm).
Było tak dlatego, że właśnie w taki sposób budowano linie kolejowe w Europie (konkretnie w Anglii), a to właśnie angielscy inżynierowie zaprojektowali pierwsze linie kolejowe w USA.
Amerykańscy inżynierowie, chcąc nie chcąc, musieli jakoś zmieścić swoje kosmiczne produkty w tunelach wyrzeźbionych w skale pod szerokość torów.
„Angole” znani są z jazdy pod prąd, używania kilku kranów do jednej wody i Monty Pythona — ale bez przesady, są jakieś granice robienia sobie jaj!
Ale nie, tym razem nie zrobili tego z nudów czy dla śmiechu nasi angielscy wesołkowie. Zrobili tak, gdyż pierwsze linie kolejowe budowali ci sami ludzie, którzy wcześniej projektowali konne wozy tramwajowe, i używali w nich właśnie takiej szerokości, ponieważ taki rozstaw kół miały konstruowane przez nich pojazdy. No i takie już mieli narzędzia.
Zapewne próbowano stosować inne rozstawy, ale koła wagonów o innym rozstawie częściej pękały na pięknie historycznych, dalekobieżnie trwałych, lecz prastaro zużytych drogach Anglii, i kosztowały w cholerę hajsu.
Weź zasyp czymś te koleiny, jak to lity kamień, a nie płynny asfalt, i robione w technologii do której nie ma już rysunków technicznych a gwarancja się skończyła jakieś 895 lat temu.
„Jeśli nie możesz z czymś wygrać — przyłącz się do tego.” Rachunek ekonomiczny zwyciężył, a ponieważ taki był rozstaw utrwalonych w kamieniu kolein kół rydwanich na drogach, które zbudował Cesarski Rzym, to użyto właśnie tej szerokości.
To właśnie Rzym zbudował dla swoich legionów pierwsze tranzytowe drogi w Europie, łącząc wszystko szybkim transportem i sypiąc podwaliny pod Unię (w tym w Anglii, mimo że zrobiła Brexit). Były one tak dobre, że do dziś są wykorzystywane — pod Sosnowcem, w Cambridge czy Oslo.
Ponieważ wszystkie ówczesne rydwany Cesarskiego Rzymu zostały wyprodukowane przez jedną firmę robiącą słabe powozy, ale mającą doskonały PR, której właścicielem był niejaki Enzinus Ferrariginus, to wszystkie były prawie jednakowe pod względem rozstawu kół.
Rzymianie wynaleźli „ISO”, zanim to było modne.
I chociaż legioniści nie mogli zrobić kolein (poza Zestawsuperplusem), bo choć chodzili w szyku, to jednak w sandałach, rzymskie rydwany wojenne już tak. Jak każdemu wiadomo, ruch na drogach był wówczas większy niż w Polsce w sobotę pod dyskontami przed wolnym poniedziałkiem, a rydwany jeździły przeciążone drogocennym importem.
Dlatego z biegiem lat powstały piękne i arcytrwałe koleiny, do których wszyscy inni — żeby im kółka w powozach, a plomby w zębach nie pękały — musieli się później dopasować.
I to właśnie stąd, jak głosi inżynierska legenda, wynika standardowy rozstaw torów kolejowych w Stanach Zjednoczonych, wynoszący 4 stopy i 8,5 cala (1435 mm), który wywodzi się z Europy, a konkretnie — z oryginalnych specyfikacji cesarskiego rzymskiego rydwanu bojowego (CRRB).
Rydwany armii cesarskiej były na tyle szerokie, aby pomieścić tylne części dwóch koni bojowych (tzw. Dwa Zady Końskie). Tak — to końska dupa zadecydowała o technicznej możliwości lotów ludzkości w kosmos.

Dodaj komentarz