Haszło

Bond-backed Tales .


Życie potrafi czasem zaskoczyć. Właśnie wtedy – czy jesteś Agentem jak Bond, James Bond, czy zwykłym szarym obywatelem – refleks, zimna krew i opanowanie są najważniejsze!

Pewnie nikt nie wie (no bo skąd?), ale od jakiegoś czasu na drogowej mapie krajowej infrastruktury pojawiają się miejsca typu P&R (Parkuj i JRedź).
Są jak jesienią grzyby po przejściu tyraliery entuzjastów pierwiastków różnych wgrzybnych (+92% wody, odrobina ołowiu, szczypta kadmu, rtęć i arsen w ilościach wyczuwalnych oraz ulubiony radioaktywny izotop cezu). Znajdziesz je, ale trzeba się naszukać i wiedzieć gdzie.
Lecz kiedy już znajdziesz, i zdecydujesz się skorzystać, możesz tam zaparkować swój pojazd i przesiąść się na komunikację zbiorową.

Ale… Możesz też spotkać się tu z Kontaktem, Łącznikiem, podwójnym agentem czy innym Źródłem.
To miejsce jest tak powszechnie nieuczęszczane i anonimowe, że wprost jest idealne na tajne spotkanie.
Mało kto na P&R zagląda, widoczność – z braku pojazdów – wszechstronna, a zlokalizowane to gdzieś na rubieżach.
Spokojnie można przykillować wroga, przyfilować ogon, przepakować karabin, i nic się nie stanie, gdy wiązka granatów wypadnie z roztrzęsionych rąk.
Można w zadumie i w spokoju naostrzyć garotę lub spożyć cyjanek.

W pewien jesienny, ponury dzień. kiedy jeszcze nie wiedziałem tego wszystkiego, jak gdyby nigdy nic znalazłem takie P&R, zaparkowałem, poszedłem na przystanek KOMZBIORU i czekam.
Stojąc nie wadzę nikomu gdy nagle podbiega do mnie rozchełstany dość gość i zdyszanym głosem, lekko chyba sepleniąc lub – wnioskuję z wymowy – może Węgier, pyta mnie: – Haszło!?

Czas start!

Teraz właśnie wchodzisz w mętny, pokręcony, niebezpieczny, ale ekscytujący świat Agentów, Agencji, Tajniaków i Dokumentów Tak Tajnych, że musisz je spalić przed przeczytaniem.

Yhm” – pomyślałem – „sam o tym nie wiem, ale pewnie wyglądam jak Ktoś, jakiś Łącznik, Agent, może nawet jak Bond!”. Pewnie dostał enigmatyczne, w tajnej notatce, wskazania, ogólny opis kontaktu i… O cholera!
Ja wpasowuję się w ten opis. A może on mnie werbuje?
Tak, nie ma przypadków na świecie!

Ciary, ciary na plecach! Więc to się tak odbywa? Logiczne, no jasne.
Wyobrażam sobie, że prawdziwi Agenci NieOriflame właśnie tak muszą wyglądać jak ON.
Nijaki taki, z twarzy podobny zupełnie do nikogo! Tak jak i ja.
Nie rzucają się w oczy, gdyż używając szarych komórek, pozostają w cieniu.
Walcząc umysłami, prowadzą rozgrywki tak zawiłe, że starsze komputery o słabszych obwodach logicznych przy próbach ogarnięcia tych Spy Games, padają przegrzane, ze stopionymi kośćmi RAM.

Cały drżę – Czas i Refleks – Zimność i Opanowość!
Błyskawicznie wcielam się w rolę, wchodzę w tę grę jak stary wyga, jak wyjadacz.
„Old Dog, New Tricks”. Let’s Play!

– Żyrafy wchodzą do szafy! – Próbuję z hasłem, pierwszym, które w tym ułamku sekundy przyszło mi do głowy, bo przecież żadnego nie znam.
– Słucham? – Ciągle zdyszany, ale teraz i zdziwiony, odpowiada zaczepiający mnie Tajny Agent.
– Hasło! Podaję hasło: Żyrafy wchodzą do szafy! – Ponawiam próbę, trzymam twarz, jestem pewniak, nie dam się zwieść w tej minucie próby, chwili prawdy i teście na Tajność.
– Co?!? A… Nie, nie. Ja się pytałem, czy „H” już szło… Znaczy, czy odjechał… Autobus taki.

Dodaj komentarz

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑