Dzień Włóczykija/Wanderer’s Day

Na Dzień Włóczykija rzucam to wszystko.

„Rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady”?

E tam… Bzdury. I co to za wyjazd? Nawet dobrze oleju w silniku nie zdążysz rozgrzać, dwa zakręty i po trasie. I co to za rzucanie wszystkiego, skoro nawet LTE tam działa?

Stukrotnie lepiej wziąć swoje wierne auto, ruszyć przed siebie i jechać, jechać, jechać… aż po kres.

Zostawić wszystko za sobą. Bocznymi drogami, bez pośpiechu, zatrzymywać się od niechcenia w małych miasteczkach na kawę albo krótki spacer.

Nocować u ludzi, prowadzić filozoficzne dysputy w językach, których kompletnie się nie zna, poznawać świat – te cudzoziemskie krainy i ich kultury.

Nie zajmować się prostackim politykierstwem ani przyziemnym chodzeniem do pracy.

Przecież życie jest nam dane tylko jedno.

Przemyka jak błyskawica i znika między palcami niczym piasek.

Tak, zdecydowałem. Nie ma na co czekać.

Teraz. Natychmiast. Już…

RUSZAM!

– Żono, postanowiłem! Rzucam wszystko i wyruszam w świat. Będę podróżował, aż skończą mi się pieniądze!

– Aha… dobrze. Czyli na kolację będziesz z powrotem. To mleko kup.

__________________________________________________________

On Wanderer’s Day, I’m Leaving It All Behind.

“Drop everything and disappear into the mountains?”

Nah… Nonsense. What kind of escape is that? You barely get the engine oil warmed up before you’ve arrived. A couple of bends and the journey’s over. Besides, how can you claim you’ve left everything behind when you’ve still got LTE?

Far better to climb into your faithful old car, point it toward the horizon, and simply drive… drive… drive… until there’s nowhere left to go.

Leave everything behind. Take the back roads. Slow down. Stop on a whim in sleepy little towns for a coffee or an aimless stroll.

Spend nights with strangers. Drift into philosophical conversations in languages you don’t really speak. Discover distant lands, different cultures, different ways of life. Forget petty politics and the daily grind.

After all, we only get one life.

It flashes past like lightning and slips through our fingers like sand.

That’s it. I’ve made up my mind.

No more waiting.

Right now.

This very moment…

I’M OFF!

“Darling, I’ve decided! I’m leaving everything behind and setting off to see the world. I’ll keep travelling until I run out of money!”

“Right… so you’ll be back for dinner, then. Oh, and don’t forget to pick up some milk.”


Dodaj komentarz